poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 20

                                                     *** OCZAMI JESSY***

      To nie był on...


                                                                 ****

      Jak spojrzałam na telefon to myślałam, że nie wiem co zrobię...Niall. Jeśli odbiore to co ja mu powiem?!
Musiał zadzwonić teraz, a nie za jakieś dwa dni?! Gdy bym już wyszła ze szpitala?  W ogóle to przecież nie miałam zamiaru mu mówić co zrobiłam... Dobra odbiore i będę z nim rozmawiać normalnie tak jakby nigdy nic... I tak przecież jest w Irlandii...

-Hallo?- powiedziałam starając się mieć normalny głos...
-Jessy gdzie ty jesteś czekam na ciebie w domu, a ciebie nigdzie nie ma.... O Harry czećś!- Boże! co ja mu powiem? Widocznie Harry teraz przyszedł do domu i on tam jest... Słyszałam jak mówił cześć Harry! No to się wkopaliśmy... Jestem ciekawa co Harry zrobi?
- Wiesz co... Um.... Muszę kończyć... Pa!- powiedziałam i rozłączyłam się, a co miałam zrobić powiedzieć mu " No wiesz kochanie jestem w szpitalu, bo podciełam sobie żyły, bo już nie umiałam sobie poradzić z faktem, że kocham ciebie i Harr'ego" ?



Boże co ja narobiłam?! Dlaczego nie mogłam... W sumie to wszystko wina Zayna i Julii! Bo gdyby mnie nikt nie porwał to wtedy nikt by mnie nie musiał ratować i na pewno nie był by to Harry bo był by z Julią...  Właśnie tak a propo Julii ciekawe co tam u niej? Wydaje mi się, że wieki jej nie widziałam... Napisze do niej:

Ja:   Hej co tam u cb? Może się spotkamy? xx
Julia:  O... Odezwała się... No nareszcie. Jasne, już się za tb stęskniłam. Tylko kiedy ? xx
Ja:   Może w czwartek? Pójdziemy na zakupy? Czy coś? xx
Julia: Dobra, to jeszcze się zgadamy xx Do czwartku xx 



                                        ***W TYM SAMYM CZASIE OCZAMI HARR'EGO***


- Ja... Umm.... Hej!- co ja mu k**** powiem teraz?  A co z Jessy? Boże święty...
-Umm... Nie wiesz może co się stało z Jessy?  Bo dzwoniłem do niej pytałem co z nią, gdzie jest... Ale się rozłączyła...- zapytał mnie i właśnie tego pytania bałem się najbardziej...
-N...Nie... Nie wiem... Może jest u mamy, albo u Julii? Jedź, poszukaj jej, może znajdziesz?- już nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć...
-Stary masz racje, ale jakbyś ją znalazł to daj mi znać, okey?
-Taa... Jasne....

    Gdy Niall tylko odjechał od razu pojechałem do szpitala do Jessy...  Wpadłem do szpitala jak jakiś wariat! Szybko pobiegłem do sali, gdzie leżała Jessy i zobaczyłem ją płaczącą...
-Jesy...- wydusiłem z siebie- Jessy widziałem się z Niall'em! On cię szuka...
-Wiem... Dzwonił do mnie ale się rozłączyłam...Harry powiedz mi co ja mam zrobić?!- wydarła się na mnie.
-Jess sama musisz zadecydować... Wybieraj sama, bo nikt za ciebie decyzji Jess nie podejmie....
-Wiesz co ci k**** powiem?! Wyjdź! Już! Teraz! Wyjdź i nie chce was obojga widzieć!!! - chyba Jess wybuchła.... Wstałem i zrobiłem o co prosiła pojechałem do baru najlepsze co teraz mogłem zrobić to upić się.... Gdy wróciłem do domu, Nialla nie było, a na podłodze leżał list. Zanim go podniosłem do domu wszedł bezsilny Niall, który tak samo jak ja musiał się nawalić... Podszedł do mnie i oboje zaczęliśmy go czytać...


                                 "Wyjechałam do LA. Nie wiem kiedy wrócę... Prawdopodobnie
                                 wtedy kiedy wszystko sb ułoże... Nie piszcie, nie dzwońcie,
                                 bo i tak nie będę odpisywać ani odbierać... Przepraszam.
                                  Ale musiałam...
                                                           Kocham Jess xx"

-Harry?! Co to ma znaczyć czy ty coś wiesz na ten temat?!- zapytałmnie Niall.
-Stary czekaj wszystko ci wytłumaczę...- poszliśmy do pokoju Jess i wszystko mu powiedziałem.... Jednoznacznie bardzo się wkurzył, bo dostałem od niego w pysk i to nie lekko... Potem urwał mi się film...


                                           *** Z PERSPEKTYWY JESS***


    Musiałam tak zrobić... Nie było innego wyjścia... Ja  naprawdę nie wiem co mam zrobić.  Tak będzie najlepiej... Nie mam pojęcia kiedy wrócę... I czy w ogóle wrócę...  Właśnie jestem na lotnisku. Jest godzina 19:36 za 14 minut odlatuję....




                   

Cześć kochani! :)
Jest już rozdział 20 :) Szybko to zleciało :*
Mam nadzieje że ciekawy ;) Następny nwm kiedy :(
                     Pozdrawiam niallerkowa ♥ 

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ=KOMENTARZ
                                                                                

     

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 19

I czekałem na wiadomość od lekarza....
   

                                                                        ****


 -Panie Styles! Proszę pana... Proszę się obudzić...- usłyszałem czyiś głos, głos pana Green.
-Tak... Już... O matko... Zasnąłem na krześle przepraszam.... Co z Jessy?!- szybko się obudziłem zdając sobie sprawę że przede mną stoi lekarz! Musiałem wczoraj zasnąć... No tak w sumie to przyszedłem tutaj o 3:00 nad ranem...
-Proszę pana... Pani Jessy już się wybudziła lecz nadal jest słaba, ale stabilna... Może pan do niej wejść, jeśli pan oczywiście tylko chcę?- zapytał... Głupie pytanie... Nie będę tu siedział i myślał co z nią jest...
-T..Tak! Oczywiście, że chcę... W której sali leży?
-Proszę za mną zaprowadzę pana.- i poszliśmy w strone sali Jessy....
  Kiedy tam wszedłem... Ona leżała na łóżku i.... Wyglądała jak śmierć... Ale ona z tego wyjdzie, wyjdzie z tego...
-Jessy?- wszedłem i zapytałem nie pewnie...
-Harry? Cieszę się, że jesteś...- powiedziała z pół uśmiechem.
-Jak się czujesz?- zapytałem.
-Już lepiej... Lepiej...- odpowiedziała prawie szeptem.
-Jessy musimy porozmawiać...
-Ale o czym? Harry o czym?
-Jess ja... Ja chciałem się z tobą pożegna...
-Co?! Co ty gadasz?! Po co pożegnać?
-Bo ja muszę zniknąć z twojego życia... Cały czas ci je zatruwam, będziesz szczęśliwa z Niall'em, a o mnie zapomnisz i wtedy będziesz mogła być szczęśliwa... Beze mnie Jess...
-Nie! Nie! Nie! Nigdzie nie będziesz znikać! Rozumiesz?! Ja nie chcę żeby znikał...
-Jessy, ale jest nam obojga trudno.... Sama wiesz...  Przecież ty kochasz jego, a ja kocham ciebie i to właśnie tak jest więc jak ja wyjade to ty o mnie zapomnisz i nikogo to nie bedzie boleć... Może troche jedynie mnie ale o to się nie martw...
-K**** Harry! Nie rozumiesz co ja do ciebie mówię? Ja NIE chce!
-Ale dlaczego? Dlaczego nie chcesz?
-Bo... Bo ja cię kocham Harry... Nie rozumiesz tego?
-A Niall? Co z Niallem?
-Ja nie wiem co ja mam z nim zrobić... On... Boże nie wiem... Ale ja chce być....
-Proszę pana musi pan już iść.... Musimy zrobić badania, niech pan przyjdzie jutro.... No K**** dlaczego teraz?! Dlaczego?! Wychodząc spojrzałem na nią powiedziała tylko nie używając głosu: " kocham Cię"....
Ja muszę się dowiedzieć o co chodziło jej z tym "Ale ja chcę być..."
  


                                                                       ****

   Najgorsze jest to, że ja nwm co powiedzieć Niall'owi.... Muszę coś wymyślić... Po wizycie u Jessy poszedłem do domu... Otworzyłem drzwi i jak zobaczyłem.... Serce mi podskoczyło do gardła...
 


                            ***W TYM SAMYM CZASIE Z PERSPEKTYWY JESSY***
 
 
   Po badaniach leżałam w łóżku i oglądałam film  na tablecie... Cały czas myślałam o Harry'm. Ja go kocham, ale Niall... Boże może to ja powinnam ich wszystkich zostawić w cholere? Wyjadę z Londynu, oni o mnie zapomną obydwoje, ja znajdę sobię kogoś oni też i wszyscy będziemy szczęśliwi?
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie mój telefon... Popatrzałam kto to dzwoni miałam nadzieję, że to Harry, ale to nie był on...



       Hejka ♥ 
Wiem rozdział pewnie marny, ale starałam się :( 
Mam nadzieje że szię podobał :* 
Jesteście ciekawi kogo zobaczył Harry?
 I kto dzwonił do Jessy?
Następny rozdział nwmkiedy będzie :( 
Postaram się jak najszybciej ;)

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ= KOMENTARZ


sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 17

2 tygodnie póżniej....


   Wróciliśmy wszyscy do Londynu. Tych całych wspólników od Zayna zamknęli, a jego samego
uniewinnili... Teraz znów jest jak dawniej... Tyle że jedno mnie męczy... Harry....
Od tych dwóch tygodni unika mnie i nie odzywa się do mnie w ogóle... Jedynie: "hej" "cześć"
Z  Julią gadałam i mówi że z Maxsem nie jest ale do Harrego też nie ma zamiaru wrócić... 
Na szczęście ona i Harry normalnie rozmawiają i zostali przyjaciółmi... Sami powiedzieli że wolą żeby tak było... Tylko że jakby byli razem... Mnie by było lżej... Bo nie raniłabym Harrego, wiedziałabym, że jest szczęśliwy z Julią.... No cóż....
   Szczerze...? Tęskniłam za nim bardzo... Za jego uściskiem na powitanie, za jego żartami... Za loczkiem po prostu.... Już tak długo bez niego nie wytrzymam... A żeby jeszcze tego było mało... Niall znów wyjechał... Do mamy... ostatnio bardzo rzadko spędzamy ze sobą czas... No ale cóż nie mam mu tego za złe... Też bym tak zrobiła jakby moja mama była chora... Postanowiłam porozmawiać z Harrym... Siedział w kuchni przy stole... Jak zwykle smutny gapił się w telefon... W domu byliśmy tylko on i ja...
-H...Harry?- zapytałam niepewnie...
-Co?- zapytał sucho, nawet nie podnosząc wzroku.
-Harry!!! Do jasnej cholery! Przestań!!! Tęsknie za tobą jak głupia! Nie widzisz tego?!Mam dość tego durnego zachowania!- wykrzyczałam a po policzkach spłynęły mi łzy.
-Jess- westchnął.
-Ja też tęskniłem za tobą i to jak cholera!!!
-Harry...? Kocham Cię!!! Tak Kocham cię!!!- nic więcej nie mówiąć rzuciłam się na niego i zaczęłam całować... Nie mam pojęcia, dlaczego ja to robiłam... Czy ja kochałam ich obydwóch na raz? Przecież tak się nie da! Trudno!!! Póżniej będę się tym martwić...
-Jess... Przecież ty... Mówiłaś że kochasz Nialla, a nie mnie?
-Harry ja nie wiem... COś do ciebie czuje, ale do niego też... Boże nie wiem....
-Jess...- Ja cię kocham na pewno i nic tego nie zmieni... Zawsze będę...- po tych słowach pobiegłam do łazienki cała zapłakana i zamknęłam drzwi na klucz... Po chwili usłyszałam z za drzwi przestraszony głos Harr'ego:
-Jess.., Błagam cię... Otwórz drzwi...- udałam że go nie słyszę i płakałam dalej...
-Jess! Otwórz te cholerne drzwi!!!
-Nie!!!- wychlipałam...- miałam wszystkiego dość... Jak mnie nie będzie to nie będę nikogo ranić... Miałam wszystko gdzieś, wzięłam   żyletkę i..... Usłyszałam trzask...


                                                                ****

                                            Z PERSPEKTYWY HARRE'EGO

-Jess!!! Jess!! Nie rób mi tego błagam cię!!!- gdy wyważyłem drzwi i zobaczyłem Jess... Ona leżała na ziemi cała w krwi, a obok niej żyletka...Po policzku popłynęły mi łzy... Wziąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie... Ona była nie przytomna... Myślałem że sobie gardło poderżne zaraz...
    Przyjechało pogotowie zabrali ją. Ja oczywiście pojechałem z nimi... Po tym jak zabrali ją na sale wyszedł lekarz..
- Proszę pana... Co z nią?!
-Miała szczęście, że zadzwonił pan właśnie wtedy, a nie ... Powiem tak... 10 minut później byłoby juz za póżno...
- A kiedy się wybudzi?
-Powinna jeszcze dziś...
- A mogę do niej wejść?
-Pewnie, proszę...- powiedział wskazując na drzwi od sali gdzie leżała moja księżniczka...



Witam! Was:)
Myśle że święta mijają miło irodzinnie :)
Życze Wam pijanego Sylwka i udanej 
imprezki :* To już 17 rozdział jak widzicie :)
Szybko to zleciało... Następny będzie tak ok za tydzień :)
Mam nadzieje że się podobał:)
Jeśli czytałyście, błagam zostawcie KOMENTARZ :*
                                 niallerkowa ♥

UWAGA! WAŻNE!

KOCHANI PRZEZ PRZYPADEK USUNĄŁ MI SIĘ ROZDZIAŁ 17 ALE NA SZCZĘŚCIE ODZYSKAŁAM GO... TYLKO, ŻE NIE BYŁO INNEJ OPCJI BY BYŁ ON PO ROZDZIAŁE 18 A NIE 16... PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ! TO PRZYPADEK :(((