poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 20

                                                     *** OCZAMI JESSY***

      To nie był on...


                                                                 ****

      Jak spojrzałam na telefon to myślałam, że nie wiem co zrobię...Niall. Jeśli odbiore to co ja mu powiem?!
Musiał zadzwonić teraz, a nie za jakieś dwa dni?! Gdy bym już wyszła ze szpitala?  W ogóle to przecież nie miałam zamiaru mu mówić co zrobiłam... Dobra odbiore i będę z nim rozmawiać normalnie tak jakby nigdy nic... I tak przecież jest w Irlandii...

-Hallo?- powiedziałam starając się mieć normalny głos...
-Jessy gdzie ty jesteś czekam na ciebie w domu, a ciebie nigdzie nie ma.... O Harry czećś!- Boże! co ja mu powiem? Widocznie Harry teraz przyszedł do domu i on tam jest... Słyszałam jak mówił cześć Harry! No to się wkopaliśmy... Jestem ciekawa co Harry zrobi?
- Wiesz co... Um.... Muszę kończyć... Pa!- powiedziałam i rozłączyłam się, a co miałam zrobić powiedzieć mu " No wiesz kochanie jestem w szpitalu, bo podciełam sobie żyły, bo już nie umiałam sobie poradzić z faktem, że kocham ciebie i Harr'ego" ?



Boże co ja narobiłam?! Dlaczego nie mogłam... W sumie to wszystko wina Zayna i Julii! Bo gdyby mnie nikt nie porwał to wtedy nikt by mnie nie musiał ratować i na pewno nie był by to Harry bo był by z Julią...  Właśnie tak a propo Julii ciekawe co tam u niej? Wydaje mi się, że wieki jej nie widziałam... Napisze do niej:

Ja:   Hej co tam u cb? Może się spotkamy? xx
Julia:  O... Odezwała się... No nareszcie. Jasne, już się za tb stęskniłam. Tylko kiedy ? xx
Ja:   Może w czwartek? Pójdziemy na zakupy? Czy coś? xx
Julia: Dobra, to jeszcze się zgadamy xx Do czwartku xx 



                                        ***W TYM SAMYM CZASIE OCZAMI HARR'EGO***


- Ja... Umm.... Hej!- co ja mu k**** powiem teraz?  A co z Jessy? Boże święty...
-Umm... Nie wiesz może co się stało z Jessy?  Bo dzwoniłem do niej pytałem co z nią, gdzie jest... Ale się rozłączyła...- zapytał mnie i właśnie tego pytania bałem się najbardziej...
-N...Nie... Nie wiem... Może jest u mamy, albo u Julii? Jedź, poszukaj jej, może znajdziesz?- już nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć...
-Stary masz racje, ale jakbyś ją znalazł to daj mi znać, okey?
-Taa... Jasne....

    Gdy Niall tylko odjechał od razu pojechałem do szpitala do Jessy...  Wpadłem do szpitala jak jakiś wariat! Szybko pobiegłem do sali, gdzie leżała Jessy i zobaczyłem ją płaczącą...
-Jesy...- wydusiłem z siebie- Jessy widziałem się z Niall'em! On cię szuka...
-Wiem... Dzwonił do mnie ale się rozłączyłam...Harry powiedz mi co ja mam zrobić?!- wydarła się na mnie.
-Jess sama musisz zadecydować... Wybieraj sama, bo nikt za ciebie decyzji Jess nie podejmie....
-Wiesz co ci k**** powiem?! Wyjdź! Już! Teraz! Wyjdź i nie chce was obojga widzieć!!! - chyba Jess wybuchła.... Wstałem i zrobiłem o co prosiła pojechałem do baru najlepsze co teraz mogłem zrobić to upić się.... Gdy wróciłem do domu, Nialla nie było, a na podłodze leżał list. Zanim go podniosłem do domu wszedł bezsilny Niall, który tak samo jak ja musiał się nawalić... Podszedł do mnie i oboje zaczęliśmy go czytać...


                                 "Wyjechałam do LA. Nie wiem kiedy wrócę... Prawdopodobnie
                                 wtedy kiedy wszystko sb ułoże... Nie piszcie, nie dzwońcie,
                                 bo i tak nie będę odpisywać ani odbierać... Przepraszam.
                                  Ale musiałam...
                                                           Kocham Jess xx"

-Harry?! Co to ma znaczyć czy ty coś wiesz na ten temat?!- zapytałmnie Niall.
-Stary czekaj wszystko ci wytłumaczę...- poszliśmy do pokoju Jess i wszystko mu powiedziałem.... Jednoznacznie bardzo się wkurzył, bo dostałem od niego w pysk i to nie lekko... Potem urwał mi się film...


                                           *** Z PERSPEKTYWY JESS***


    Musiałam tak zrobić... Nie było innego wyjścia... Ja  naprawdę nie wiem co mam zrobić.  Tak będzie najlepiej... Nie mam pojęcia kiedy wrócę... I czy w ogóle wrócę...  Właśnie jestem na lotnisku. Jest godzina 19:36 za 14 minut odlatuję....




                   

Cześć kochani! :)
Jest już rozdział 20 :) Szybko to zleciało :*
Mam nadzieje że ciekawy ;) Następny nwm kiedy :(
                     Pozdrawiam niallerkowa ♥ 

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ=KOMENTARZ
                                                                                

     

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 19

I czekałem na wiadomość od lekarza....
   

                                                                        ****


 -Panie Styles! Proszę pana... Proszę się obudzić...- usłyszałem czyiś głos, głos pana Green.
-Tak... Już... O matko... Zasnąłem na krześle przepraszam.... Co z Jessy?!- szybko się obudziłem zdając sobie sprawę że przede mną stoi lekarz! Musiałem wczoraj zasnąć... No tak w sumie to przyszedłem tutaj o 3:00 nad ranem...
-Proszę pana... Pani Jessy już się wybudziła lecz nadal jest słaba, ale stabilna... Może pan do niej wejść, jeśli pan oczywiście tylko chcę?- zapytał... Głupie pytanie... Nie będę tu siedział i myślał co z nią jest...
-T..Tak! Oczywiście, że chcę... W której sali leży?
-Proszę za mną zaprowadzę pana.- i poszliśmy w strone sali Jessy....
  Kiedy tam wszedłem... Ona leżała na łóżku i.... Wyglądała jak śmierć... Ale ona z tego wyjdzie, wyjdzie z tego...
-Jessy?- wszedłem i zapytałem nie pewnie...
-Harry? Cieszę się, że jesteś...- powiedziała z pół uśmiechem.
-Jak się czujesz?- zapytałem.
-Już lepiej... Lepiej...- odpowiedziała prawie szeptem.
-Jessy musimy porozmawiać...
-Ale o czym? Harry o czym?
-Jess ja... Ja chciałem się z tobą pożegna...
-Co?! Co ty gadasz?! Po co pożegnać?
-Bo ja muszę zniknąć z twojego życia... Cały czas ci je zatruwam, będziesz szczęśliwa z Niall'em, a o mnie zapomnisz i wtedy będziesz mogła być szczęśliwa... Beze mnie Jess...
-Nie! Nie! Nie! Nigdzie nie będziesz znikać! Rozumiesz?! Ja nie chcę żeby znikał...
-Jessy, ale jest nam obojga trudno.... Sama wiesz...  Przecież ty kochasz jego, a ja kocham ciebie i to właśnie tak jest więc jak ja wyjade to ty o mnie zapomnisz i nikogo to nie bedzie boleć... Może troche jedynie mnie ale o to się nie martw...
-K**** Harry! Nie rozumiesz co ja do ciebie mówię? Ja NIE chce!
-Ale dlaczego? Dlaczego nie chcesz?
-Bo... Bo ja cię kocham Harry... Nie rozumiesz tego?
-A Niall? Co z Niallem?
-Ja nie wiem co ja mam z nim zrobić... On... Boże nie wiem... Ale ja chce być....
-Proszę pana musi pan już iść.... Musimy zrobić badania, niech pan przyjdzie jutro.... No K**** dlaczego teraz?! Dlaczego?! Wychodząc spojrzałem na nią powiedziała tylko nie używając głosu: " kocham Cię"....
Ja muszę się dowiedzieć o co chodziło jej z tym "Ale ja chcę być..."
  


                                                                       ****

   Najgorsze jest to, że ja nwm co powiedzieć Niall'owi.... Muszę coś wymyślić... Po wizycie u Jessy poszedłem do domu... Otworzyłem drzwi i jak zobaczyłem.... Serce mi podskoczyło do gardła...
 


                            ***W TYM SAMYM CZASIE Z PERSPEKTYWY JESSY***
 
 
   Po badaniach leżałam w łóżku i oglądałam film  na tablecie... Cały czas myślałam o Harry'm. Ja go kocham, ale Niall... Boże może to ja powinnam ich wszystkich zostawić w cholere? Wyjadę z Londynu, oni o mnie zapomną obydwoje, ja znajdę sobię kogoś oni też i wszyscy będziemy szczęśliwi?
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie mój telefon... Popatrzałam kto to dzwoni miałam nadzieję, że to Harry, ale to nie był on...



       Hejka ♥ 
Wiem rozdział pewnie marny, ale starałam się :( 
Mam nadzieje że szię podobał :* 
Jesteście ciekawi kogo zobaczył Harry?
 I kto dzwonił do Jessy?
Następny rozdział nwmkiedy będzie :( 
Postaram się jak najszybciej ;)

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ= KOMENTARZ


sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 17

2 tygodnie póżniej....


   Wróciliśmy wszyscy do Londynu. Tych całych wspólników od Zayna zamknęli, a jego samego
uniewinnili... Teraz znów jest jak dawniej... Tyle że jedno mnie męczy... Harry....
Od tych dwóch tygodni unika mnie i nie odzywa się do mnie w ogóle... Jedynie: "hej" "cześć"
Z  Julią gadałam i mówi że z Maxsem nie jest ale do Harrego też nie ma zamiaru wrócić... 
Na szczęście ona i Harry normalnie rozmawiają i zostali przyjaciółmi... Sami powiedzieli że wolą żeby tak było... Tylko że jakby byli razem... Mnie by było lżej... Bo nie raniłabym Harrego, wiedziałabym, że jest szczęśliwy z Julią.... No cóż....
   Szczerze...? Tęskniłam za nim bardzo... Za jego uściskiem na powitanie, za jego żartami... Za loczkiem po prostu.... Już tak długo bez niego nie wytrzymam... A żeby jeszcze tego było mało... Niall znów wyjechał... Do mamy... ostatnio bardzo rzadko spędzamy ze sobą czas... No ale cóż nie mam mu tego za złe... Też bym tak zrobiła jakby moja mama była chora... Postanowiłam porozmawiać z Harrym... Siedział w kuchni przy stole... Jak zwykle smutny gapił się w telefon... W domu byliśmy tylko on i ja...
-H...Harry?- zapytałam niepewnie...
-Co?- zapytał sucho, nawet nie podnosząc wzroku.
-Harry!!! Do jasnej cholery! Przestań!!! Tęsknie za tobą jak głupia! Nie widzisz tego?!Mam dość tego durnego zachowania!- wykrzyczałam a po policzkach spłynęły mi łzy.
-Jess- westchnął.
-Ja też tęskniłem za tobą i to jak cholera!!!
-Harry...? Kocham Cię!!! Tak Kocham cię!!!- nic więcej nie mówiąć rzuciłam się na niego i zaczęłam całować... Nie mam pojęcia, dlaczego ja to robiłam... Czy ja kochałam ich obydwóch na raz? Przecież tak się nie da! Trudno!!! Póżniej będę się tym martwić...
-Jess... Przecież ty... Mówiłaś że kochasz Nialla, a nie mnie?
-Harry ja nie wiem... COś do ciebie czuje, ale do niego też... Boże nie wiem....
-Jess...- Ja cię kocham na pewno i nic tego nie zmieni... Zawsze będę...- po tych słowach pobiegłam do łazienki cała zapłakana i zamknęłam drzwi na klucz... Po chwili usłyszałam z za drzwi przestraszony głos Harr'ego:
-Jess.., Błagam cię... Otwórz drzwi...- udałam że go nie słyszę i płakałam dalej...
-Jess! Otwórz te cholerne drzwi!!!
-Nie!!!- wychlipałam...- miałam wszystkiego dość... Jak mnie nie będzie to nie będę nikogo ranić... Miałam wszystko gdzieś, wzięłam   żyletkę i..... Usłyszałam trzask...


                                                                ****

                                            Z PERSPEKTYWY HARRE'EGO

-Jess!!! Jess!! Nie rób mi tego błagam cię!!!- gdy wyważyłem drzwi i zobaczyłem Jess... Ona leżała na ziemi cała w krwi, a obok niej żyletka...Po policzku popłynęły mi łzy... Wziąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie... Ona była nie przytomna... Myślałem że sobie gardło poderżne zaraz...
    Przyjechało pogotowie zabrali ją. Ja oczywiście pojechałem z nimi... Po tym jak zabrali ją na sale wyszedł lekarz..
- Proszę pana... Co z nią?!
-Miała szczęście, że zadzwonił pan właśnie wtedy, a nie ... Powiem tak... 10 minut później byłoby juz za póżno...
- A kiedy się wybudzi?
-Powinna jeszcze dziś...
- A mogę do niej wejść?
-Pewnie, proszę...- powiedział wskazując na drzwi od sali gdzie leżała moja księżniczka...



Witam! Was:)
Myśle że święta mijają miło irodzinnie :)
Życze Wam pijanego Sylwka i udanej 
imprezki :* To już 17 rozdział jak widzicie :)
Szybko to zleciało... Następny będzie tak ok za tydzień :)
Mam nadzieje że się podobał:)
Jeśli czytałyście, błagam zostawcie KOMENTARZ :*
                                 niallerkowa ♥

UWAGA! WAŻNE!

KOCHANI PRZEZ PRZYPADEK USUNĄŁ MI SIĘ ROZDZIAŁ 17 ALE NA SZCZĘŚCIE ODZYSKAŁAM GO... TYLKO, ŻE NIE BYŁO INNEJ OPCJI BY BYŁ ON PO ROZDZIAŁE 18 A NIE 16... PRZEPRASZAM JESZCZE RAZ! TO PRZYPADEK :(((

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 18

                              ***Nadal z perspektywy Harr'ego***


     Wszedłem do sali, gdzie leżała Jess... Jak ją zobaczyłem płakać mi się chciało... Leżała z zamkniętymi oczami a jej ręka była cała obandażowana. Była podłączona do kroplówki... Cały czas nie dawało mi to spokoju, że to moja wina!!! Trzeba było jej nic nie mówić, że ją kocham... Wtedy nie miała by mnie na sumieniu i nic by jej się nie stało... Ale przecież sama powiedziała, że mnie kocha... Więc ona może rzeczywiście coś do mnie czuje...
     Podeszłem do niej i siadłem na małym krzesełku przy jej łóżku... Złapałem ją za rękę i zacząłem delikatnie ją całować (rękę). Wtuliłem się w jej brzuch i leżałem... Nadal nie mogłem sobie tego wybaczyć... Po policzku spłynęły mi łzy... Wiem nie powinnienem się mazać, ale.... Nagle poczułem, że ktoś bawi się moimi włosami. Podniosłem głowę... I zobaczyłem, że ta piękna istota się obudziła!
-Boże Jessie! Mój ty skarbie najdroższy, koteczku ty mój piękny, misiaczku... Boże! Jess! Nawet nie wiesz jak ja się bałem, że ty... Że się już nie wybudzisz...- powiedziałem i znowu zacząłem płakać...
-H...Harry...- wyjąkała- Harry, ale dlaczego się bałeś o mnie?- zapytała. Głupie pytanie... Przecież wie, że ją kocham...
-Bo cię kocham...- wyszeptałem jej do ucha.
-Ja...- i nagle usłyszłem tylko "piiiiiiiiiii...."... Po chwili zobaczyłem... K****!!! Przecież ona jest do aspiratora podłączona...
-Lekarza szybko! LEkarza!!! Coś się z nią dzieję!!!
-Proszę pana proszę opuścić salę... Będziemy reanimować!- wybiegłem z sali i stałem za szybą... Zaczęli ją reanimować... Boże!!! Jeżeli jej się coś stanie... To ja się zabiję... Nie! Nie mogę tak myśleć... Będzie dobrze...
-Musi być... Musi...- powiedziałem sam do siebie pod nosem a po policzku spłynęły mi łzy... Po chwili z sali wyszedł lekarz... Myślałem, że serce mi wyskoczy ze strachu...  Jak on szedł w moją stronę...
-Panie Styles?
-Tak! To ja!!! Niech pan mi powie co się z nią stało...! Czy ona żyję?!- wykrzyczałem.
-Spokojnie... Na szczęście, picem, że tak powiem uratowaliśmy ją... Żyję... Teraz jest pod wpływem leków usypiających, musi dużo odpoczywać... Niestety teraz nie może pan do niej wejść...  Niech pan jedzie do domu, musi pan odpocząć... Jutro rano będzie mógł pan ją zobaczyć...
-Dziękuję.... Dobrze to jutro rano będę tutaj na pewno...- powiedziałem i odeszłem w szoku...
      


                                                         ***30 minut później***


    Wszedłem do domu i miałem ochotę się upić na śmierć.... Louisa, Zayna i Liama jeszcze nie było w domu... Na szczęście... Ciekawe co im bym powiedział o Jessie.... A Niall ma wrócić dopiero za 3 tygodnie... Poszedłem do kuchni a na stole leżał list:


                       "Pojechaliśmy na tydzień do francjii.... 
                   Wiemy że i tak byś z nami nie pojechał,
                  więc zosawiliśmy Ci list... Do zobaczenia za tydzień xx
                                                    Lou, Li, Zayn :)


  Boże... Przynajmniej nie będą wypytywali się o Jessie... Walłem się spać... Bo strasznie bolała mnie głowa... Ten dzień był straszny.... Straszny, to mało powiedziane... Chciałem szybko zasnąć żeby już przy niej być już móc dotykać jej rąk...Włosów.... W końcu zasnąłem....
     Obudziłem się, spojrzałem na zegarek.... Była 3:43.... Zamknąłem oczy żeby znów zasnąć ale coś mi nie wyszło nie mogłem spać... Stwierdziłem, że już tak dłużej nie wytrzymam.... Wstałem, ubrałem na siebie spodnie i koszulkę, zawiązałem buty, wsiadłem w samochód i pojechałem w stronę szpitala...
Wbiegłem do szpitala... Usiadłem w poczekalni na krześle zaraz obok drzwi od sali Jess... Siadłem i czekałem na wiadomość lekarza...


Cześć Misiaki! :)
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ;)
Wiem miał być do tygodnia, ale jest już dziś... :)
Następny nwm kiedy będzię :*
Proszę o KOMENTARZĘ :) 
                      niallerkowa ♥


czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 16

-Harry! Prawie zawału dostałam! Jak ty się tu dostałeś?
-Jess... Ale ja jestem na swoim balkonie! Ha ha ha ha !
-Ha ha ha... Bardzo śmieszne...
-Co tam? Jak ci się twój pokój podoba?- zapytał Harry z uśmiechem na twarzy.
-Jest cudowny! I jeszcze ta woda na około łóżka... Marzenie...- powiedziałam zamyślając się.
-Wiedziałem, że ci się spodoba... Sam go wymyśliłem- powiedział, WoW! Nie wiedziałam że Harry wymyślił to sam...
-Harry.. J..Ja... Nie wiedziałam, Dzieękuję!!!- rzuciłam mu się na szyję i ucałowałam mocno w policzek.
-Proszę... Jess... Bo...
-No... Co?
-Nie...
-Co nie?
-Nie ważne... - powiedział Harry, dobrze wiedział że nienawidzę jak ktoś rozmawia ze mną w taki sposub...  -Harry!- wrzasnęłam jak głupia, Harry podskoczył i zrobił ogromne oczy.
-Jezu... Nie krzycz tak po mnie prawie zawału dostałem- powiedział, co on do jasnej cholery chciał mi powiedzieć?!
-Powiesz mi do jasne cholery?!
-Nic już... Nic...
-Harr...- nie zdążyłam wydrzeć się po raz kolejny... Harry wskoczył na mój balkon i zaczął mnie całować... Nie wiem dlaczego zaczęłam odwzajemniać pocałunki? Hej!!!  Jessie! Obudź się!!! Po chwili, przepraszam... tej cudownej chwili ocknęłam się i odepchnęłam od siebie Harrgo...
-Co to k***a miało znaczyć?! Harry?! Co to było?!!!
-Jessie... Przepraszam!!! Nie powinienem... Ale ja musiałem... Przepraszam!!!- wykrzyczał i pobiegł do swojego pokoju... Ja... A ja stałam jak słup i byłam w szoku.... Dlaczego on "musiał"? I dlaczego ja odwzajemniałam jego cudowne poocałunki?! I dlaczego mówię "cudowne" pocałunki?!!!!!
Przecież ja mam Niall'a!!!
Dobra... O wszystkim zapomne i będę żyć dalej...
       Mimo wszystko miałam to na sumieniu... Całowałam się nie z moim facetem!!! Niby to tylko ale aż jeden pocałunek... Poszłam do mojego pokoju, rzuciłam się na moje wspaniałe łóżko w tym o mało co nie wpadając do wody.... Wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać...



                                                                    ***


       Obudziły mnie pocałunki na mojej szyi. Pierwsze co przyszło mi do głowy to to,
 że to może być Harry... Już miałam mówić żeby przestał, ale gdy otworzyłam oczy... Całował mnie najlepszy facet na świecie z blond włosami postawionymi na żelu!  Złapałam go i myślałam, że już nigdy go nie puszcze! Tak bardzo cieszyłam się że znów jest ze mną... Że znów go mam przy sobie! Zaczęłam go całować i trzymałam tak mocno jak nigdy...
-Niall!!!!!!!!!!!!! Kochanie!!!!!!! Boże!!! Jak dobrze że jesteś... Tak bardzo tęskniłam... Nie puszcze cię już nigdy!!! Nigdy- wykrzyczałam i wtuliłam się w niego tak mocno...      
-Jessie! A nawet nie wiesz jak ja tęskniłem... Myślałem że zwariuje bez ciebie!!! Kocham cię i już nigdy nie zostawię!!!- powiedział i siedzieliśmy wtuleni w siebie chyba z 20 minut... Nagle po policzku spłynęły mi łzy...
-Jess! Dlaczego płaczesz? Skarbie co się stało?- płakałam ze szczęścia, że już go mam i równocześnie miałam wyrzuty sumienia...
-Bo ja... Ja tak bardzo się ciesze że tu jesteś!!!- i poraz kolejny poleciały mi dwa stróżki łez...
-Kocham cię...- powiedział i zaczął mnie całować... Nagle usłyszałam pisk moich drzwi.
Popatrzałam w ich strone... Stał w nich Harry z zawiedzioną i smutną miną. W jego oczach był wielki żal... Pewnie do mnie... Wiedziałam dobrze, że go raniłam... Ale ja nie mogłam z nim być... Kochałam Niall'a, a jego tylko po przyjacielsku... Niall nie zauważył Harr'ego... Po chwili w drzwiach już go nie było...
     

















Hejka :)
Mam nadzieje, że rozdział się podobał :)  
Życzę Wam wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku!
Następny rozdział powinnnm dodać w ciągu przerwy świątecznej :)
                                                 niallerkowa ♥

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 15

      Kamień spadł mi z serca.... Gdy zobaczyłam wysoką postać z burzą loków na głowie...
-Harry?- szepnęłam.
-Tak. Jess znam tych kolesi... Są niebezpieczni... Musimy się zmywać jak najszybciej...
-Ale jak? Harry? Jak?
    Nagle Harry wziął mnie na ręce i powoli wyślizgnął się przez wybitą szybę... Jezu tak strasznie cieszyłam się, że on po mnie przyszedł... Tak bardzo się bałam...  Harry biegł ze mną na rękach przez ciemną ulicę, a po czole spływały mu krople potu...Cały czas zastanawiałam się o co mu chodziło z tym " kocham Cię"?
Przecież ja mam Nialla... Kocham go, a on kocha mnie... Harry ma Julię to znc, miał? Sama nie wiem jak między nimi jest... Może to całe " kocham Cię" to miało być w znaczeniu po przyjacielsku?
     Nagle z zamyśleń wyrwał mnie zachrypnięty głos...
-Jesteśmy w domu... A teraz szybko zabieraj najpotrzebniejsze rzeczy i lecimy do LA.
-Coooo?! Do jakiego Los Angeles? Harry co ty gadasz?
-Oni będą cię szukać, jeszcze coś ci zrobią musimy wyjechać do momentu, póki sytuacja się nie uspokoji...
- A moja mama? Chłopcy? Co im powiemy
-Twojej mamie zostawiłem list, że musiałaś wyjechać do Nialla do Irlandii, a Lou z Liamem są już na lotnisku...
-A Zayn gdzie on jest?!
-Nie mam zielonego pojęcia... Jess nie mamy czasu! Pakuj się za pół godziny mamy samolot...
-No dobra już idę...
      Zrobiłam tak jak mówił Harry i pojechaliśmy. Po 15 minutach drogi byliśmy ku celu... Wsiedliśmy w samolot już czekali tam chłopcy. Usiadłam koło Harrego. Cały czas męczyła mnie myśl czy Niall o tym wszystkim wie?
Stwierdziłam, że muszę zapytać o to Harrego mimo to że trochę się bałam...
-Harry...?
-Hmmm?
-Czy Niall o tym wszystkim wie?
-O czym wie?
-Nie zgrywaj głupka!
-Nie nie wie...
-Bo?!
-Ale dowie się w ciągu najbliższych 4 godzin...
- Dobrze, a dlaczego my w ogóle jedziemy do tego całego Los Angeles?
-Bo tak...
-A czemu nie, np... no... do Nialla do Irlandii?
-Bo oni wiedzą gdzie jest Niall i będą cię tam szukać...-powiedział- po jutrze Niall przyjedzie do nas do LA- kontynuował...
-Aha...- powiedziałam a po policzku spłynęły mi dwa stróżki słonej cieczy...
-Jess dlaczego płaczesz?
-Bo mam tego dość!- wychlipałam.
-Ja wiem... Wiem że jest ci ciężko... ale wszystko się ułoży zobaczysz...
-Gówno prawda! Bo tam gdzie jestem ja zawsze są problemy...
-Jess...Kochan... To znaczy No nie martw się...
-Yyy... Ok...- znów przeraziły mnie te słowa... Nagle usłyszeliśmy, że lądujemy i po 15 minutach byliśmy już wszyscy w taksówce... Miałam nadzieję że to wszystko się w końcu wyjaśni!
    Podjechaliśmy pod piękny dom z basenem i z tarasem...
-Harry czy my tu będziemy mieszkać?!
-No... Tak!- powiedział, a na jego piękną twarz wkradł się szeroki uśmiech...



                  

Chociaż jeden plus całego tego zamieszania... Ciekawe gdzie teraz jest Zayn? Co teraz robi? Może znów ćpa...  W ogóle kto go w to wciągnął? Co mu przyszło na myśl żeby otruć Nialla? No cóż...
-Jess tu jest twój pokuj zawołał Lou- i ukazał się moim oczom piękny obraz o którym mogłam tylko pomażyć... Zaraz obok mojego pięknego pokoju był pokój Harrego... Dziwne....

Dosłownie dzieliła nas tylko jedna ściana a mój balkon bł zaraz koło balkonu Harr'ego...


       Mój pokój



                                                

                                                                           Pokój Harr'ego


              No mówię nasze balkony dzieliły dosłownie milimetry... To było podejrzane...
A w ogóle dlaczego ja tak myślę?! Ja chyba też robie się podejrzana.... Coś ze mną nie tak...
Ostatnio miałam bóle głowy, ale że aż tak mi odbija? Może lepiej pójdę się przewietrzyć na balkon...
 Było cudownie... Świeże powietrze.... Cudny widok i nagle poczułam czyjś oddech na mojej szyi...
-Witaj Jessie- podskoczyłam ze strachu to był...