Wróciliśmy wszyscy do Londynu. Tych całych wspólników od Zayna zamknęli, a jego samego
uniewinnili... Teraz znów jest jak dawniej... Tyle że jedno mnie męczy... Harry....
Od tych dwóch tygodni unika mnie i nie odzywa się do mnie w ogóle... Jedynie: "hej" "cześć"
Z Julią gadałam i mówi że z Maxsem nie jest ale do Harrego też nie ma zamiaru wrócić...
Na szczęście ona i Harry normalnie rozmawiają i zostali przyjaciółmi... Sami powiedzieli że wolą żeby tak było... Tylko że jakby byli razem... Mnie by było lżej... Bo nie raniłabym Harrego, wiedziałabym, że jest szczęśliwy z Julią.... No cóż....
Szczerze...? Tęskniłam za nim bardzo... Za jego uściskiem na powitanie, za jego żartami... Za loczkiem po prostu.... Już tak długo bez niego nie wytrzymam... A żeby jeszcze tego było mało... Niall znów wyjechał... Do mamy... ostatnio bardzo rzadko spędzamy ze sobą czas... No ale cóż nie mam mu tego za złe... Też bym tak zrobiła jakby moja mama była chora... Postanowiłam porozmawiać z Harrym... Siedział w kuchni przy stole... Jak zwykle smutny gapił się w telefon... W domu byliśmy tylko on i ja...
-H...Harry?- zapytałam niepewnie...
-Co?- zapytał sucho, nawet nie podnosząc wzroku.
-Harry!!! Do jasnej cholery! Przestań!!! Tęsknie za tobą jak głupia! Nie widzisz tego?!Mam dość tego durnego zachowania!- wykrzyczałam a po policzkach spłynęły mi łzy.
-Jess- westchnął.
-Ja też tęskniłem za tobą i to jak cholera!!!
-Jess... Przecież ty... Mówiłaś że kochasz Nialla, a nie mnie?
-Harry ja nie wiem... COś do ciebie czuje, ale do niego też... Boże nie wiem....
-Jess...- Ja cię kocham na pewno i nic tego nie zmieni... Zawsze będę...- po tych słowach pobiegłam do łazienki cała zapłakana i zamknęłam drzwi na klucz... Po chwili usłyszałam z za drzwi przestraszony głos Harr'ego:
-Jess.., Błagam cię... Otwórz drzwi...- udałam że go nie słyszę i płakałam dalej...
-Jess! Otwórz te cholerne drzwi!!!
-Nie!!!- wychlipałam...- miałam wszystkiego dość... Jak mnie nie będzie to nie będę nikogo ranić... Miałam wszystko gdzieś, wzięłam żyletkę i..... Usłyszałam trzask...
****
Z PERSPEKTYWY HARRE'EGO
-Jess!!! Jess!! Nie rób mi tego błagam cię!!!- gdy wyważyłem drzwi i zobaczyłem Jess... Ona leżała na ziemi cała w krwi, a obok niej żyletka...Po policzku popłynęły mi łzy... Wziąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie... Ona była nie przytomna... Myślałem że sobie gardło poderżne zaraz...
Przyjechało pogotowie zabrali ją. Ja oczywiście pojechałem z nimi... Po tym jak zabrali ją na sale wyszedł lekarz..
- Proszę pana... Co z nią?!
-Miała szczęście, że zadzwonił pan właśnie wtedy, a nie ... Powiem tak... 10 minut później byłoby juz za póżno...
- A kiedy się wybudzi?
-Powinna jeszcze dziś...
- A mogę do niej wejść?
-Pewnie, proszę...- powiedział wskazując na drzwi od sali gdzie leżała moja księżniczka...
Witam! Was:)
Myśle że święta mijają miło irodzinnie :)
Życze Wam pijanego Sylwka i udanej
imprezki :* To już 17 rozdział jak widzicie :)
Szybko to zleciało... Następny będzie tak ok za tydzień :)
Mam nadzieje że się podobał:)
Jeśli czytałyście, błagam zostawcie KOMENTARZ :*
niallerkowa ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz