piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 18

                              ***Nadal z perspektywy Harr'ego***


     Wszedłem do sali, gdzie leżała Jess... Jak ją zobaczyłem płakać mi się chciało... Leżała z zamkniętymi oczami a jej ręka była cała obandażowana. Była podłączona do kroplówki... Cały czas nie dawało mi to spokoju, że to moja wina!!! Trzeba było jej nic nie mówić, że ją kocham... Wtedy nie miała by mnie na sumieniu i nic by jej się nie stało... Ale przecież sama powiedziała, że mnie kocha... Więc ona może rzeczywiście coś do mnie czuje...
     Podeszłem do niej i siadłem na małym krzesełku przy jej łóżku... Złapałem ją za rękę i zacząłem delikatnie ją całować (rękę). Wtuliłem się w jej brzuch i leżałem... Nadal nie mogłem sobie tego wybaczyć... Po policzku spłynęły mi łzy... Wiem nie powinnienem się mazać, ale.... Nagle poczułem, że ktoś bawi się moimi włosami. Podniosłem głowę... I zobaczyłem, że ta piękna istota się obudziła!
-Boże Jessie! Mój ty skarbie najdroższy, koteczku ty mój piękny, misiaczku... Boże! Jess! Nawet nie wiesz jak ja się bałem, że ty... Że się już nie wybudzisz...- powiedziałem i znowu zacząłem płakać...
-H...Harry...- wyjąkała- Harry, ale dlaczego się bałeś o mnie?- zapytała. Głupie pytanie... Przecież wie, że ją kocham...
-Bo cię kocham...- wyszeptałem jej do ucha.
-Ja...- i nagle usłyszłem tylko "piiiiiiiiiii...."... Po chwili zobaczyłem... K****!!! Przecież ona jest do aspiratora podłączona...
-Lekarza szybko! LEkarza!!! Coś się z nią dzieję!!!
-Proszę pana proszę opuścić salę... Będziemy reanimować!- wybiegłem z sali i stałem za szybą... Zaczęli ją reanimować... Boże!!! Jeżeli jej się coś stanie... To ja się zabiję... Nie! Nie mogę tak myśleć... Będzie dobrze...
-Musi być... Musi...- powiedziałem sam do siebie pod nosem a po policzku spłynęły mi łzy... Po chwili z sali wyszedł lekarz... Myślałem, że serce mi wyskoczy ze strachu...  Jak on szedł w moją stronę...
-Panie Styles?
-Tak! To ja!!! Niech pan mi powie co się z nią stało...! Czy ona żyję?!- wykrzyczałem.
-Spokojnie... Na szczęście, picem, że tak powiem uratowaliśmy ją... Żyję... Teraz jest pod wpływem leków usypiających, musi dużo odpoczywać... Niestety teraz nie może pan do niej wejść...  Niech pan jedzie do domu, musi pan odpocząć... Jutro rano będzie mógł pan ją zobaczyć...
-Dziękuję.... Dobrze to jutro rano będę tutaj na pewno...- powiedziałem i odeszłem w szoku...
      


                                                         ***30 minut później***


    Wszedłem do domu i miałem ochotę się upić na śmierć.... Louisa, Zayna i Liama jeszcze nie było w domu... Na szczęście... Ciekawe co im bym powiedział o Jessie.... A Niall ma wrócić dopiero za 3 tygodnie... Poszedłem do kuchni a na stole leżał list:


                       "Pojechaliśmy na tydzień do francjii.... 
                   Wiemy że i tak byś z nami nie pojechał,
                  więc zosawiliśmy Ci list... Do zobaczenia za tydzień xx
                                                    Lou, Li, Zayn :)


  Boże... Przynajmniej nie będą wypytywali się o Jessie... Walłem się spać... Bo strasznie bolała mnie głowa... Ten dzień był straszny.... Straszny, to mało powiedziane... Chciałem szybko zasnąć żeby już przy niej być już móc dotykać jej rąk...Włosów.... W końcu zasnąłem....
     Obudziłem się, spojrzałem na zegarek.... Była 3:43.... Zamknąłem oczy żeby znów zasnąć ale coś mi nie wyszło nie mogłem spać... Stwierdziłem, że już tak dłużej nie wytrzymam.... Wstałem, ubrałem na siebie spodnie i koszulkę, zawiązałem buty, wsiadłem w samochód i pojechałem w stronę szpitala...
Wbiegłem do szpitala... Usiadłem w poczekalni na krześle zaraz obok drzwi od sali Jess... Siadłem i czekałem na wiadomość lekarza...


Cześć Misiaki! :)
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ;)
Wiem miał być do tygodnia, ale jest już dziś... :)
Następny nwm kiedy będzię :*
Proszę o KOMENTARZĘ :) 
                      niallerkowa ♥


czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 16

-Harry! Prawie zawału dostałam! Jak ty się tu dostałeś?
-Jess... Ale ja jestem na swoim balkonie! Ha ha ha ha !
-Ha ha ha... Bardzo śmieszne...
-Co tam? Jak ci się twój pokój podoba?- zapytał Harry z uśmiechem na twarzy.
-Jest cudowny! I jeszcze ta woda na około łóżka... Marzenie...- powiedziałam zamyślając się.
-Wiedziałem, że ci się spodoba... Sam go wymyśliłem- powiedział, WoW! Nie wiedziałam że Harry wymyślił to sam...
-Harry.. J..Ja... Nie wiedziałam, Dzieękuję!!!- rzuciłam mu się na szyję i ucałowałam mocno w policzek.
-Proszę... Jess... Bo...
-No... Co?
-Nie...
-Co nie?
-Nie ważne... - powiedział Harry, dobrze wiedział że nienawidzę jak ktoś rozmawia ze mną w taki sposub...  -Harry!- wrzasnęłam jak głupia, Harry podskoczył i zrobił ogromne oczy.
-Jezu... Nie krzycz tak po mnie prawie zawału dostałem- powiedział, co on do jasnej cholery chciał mi powiedzieć?!
-Powiesz mi do jasne cholery?!
-Nic już... Nic...
-Harr...- nie zdążyłam wydrzeć się po raz kolejny... Harry wskoczył na mój balkon i zaczął mnie całować... Nie wiem dlaczego zaczęłam odwzajemniać pocałunki? Hej!!!  Jessie! Obudź się!!! Po chwili, przepraszam... tej cudownej chwili ocknęłam się i odepchnęłam od siebie Harrgo...
-Co to k***a miało znaczyć?! Harry?! Co to było?!!!
-Jessie... Przepraszam!!! Nie powinienem... Ale ja musiałem... Przepraszam!!!- wykrzyczał i pobiegł do swojego pokoju... Ja... A ja stałam jak słup i byłam w szoku.... Dlaczego on "musiał"? I dlaczego ja odwzajemniałam jego cudowne poocałunki?! I dlaczego mówię "cudowne" pocałunki?!!!!!
Przecież ja mam Niall'a!!!
Dobra... O wszystkim zapomne i będę żyć dalej...
       Mimo wszystko miałam to na sumieniu... Całowałam się nie z moim facetem!!! Niby to tylko ale aż jeden pocałunek... Poszłam do mojego pokoju, rzuciłam się na moje wspaniałe łóżko w tym o mało co nie wpadając do wody.... Wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać...



                                                                    ***


       Obudziły mnie pocałunki na mojej szyi. Pierwsze co przyszło mi do głowy to to,
 że to może być Harry... Już miałam mówić żeby przestał, ale gdy otworzyłam oczy... Całował mnie najlepszy facet na świecie z blond włosami postawionymi na żelu!  Złapałam go i myślałam, że już nigdy go nie puszcze! Tak bardzo cieszyłam się że znów jest ze mną... Że znów go mam przy sobie! Zaczęłam go całować i trzymałam tak mocno jak nigdy...
-Niall!!!!!!!!!!!!! Kochanie!!!!!!! Boże!!! Jak dobrze że jesteś... Tak bardzo tęskniłam... Nie puszcze cię już nigdy!!! Nigdy- wykrzyczałam i wtuliłam się w niego tak mocno...      
-Jessie! A nawet nie wiesz jak ja tęskniłem... Myślałem że zwariuje bez ciebie!!! Kocham cię i już nigdy nie zostawię!!!- powiedział i siedzieliśmy wtuleni w siebie chyba z 20 minut... Nagle po policzku spłynęły mi łzy...
-Jess! Dlaczego płaczesz? Skarbie co się stało?- płakałam ze szczęścia, że już go mam i równocześnie miałam wyrzuty sumienia...
-Bo ja... Ja tak bardzo się ciesze że tu jesteś!!!- i poraz kolejny poleciały mi dwa stróżki łez...
-Kocham cię...- powiedział i zaczął mnie całować... Nagle usłyszałam pisk moich drzwi.
Popatrzałam w ich strone... Stał w nich Harry z zawiedzioną i smutną miną. W jego oczach był wielki żal... Pewnie do mnie... Wiedziałam dobrze, że go raniłam... Ale ja nie mogłam z nim być... Kochałam Niall'a, a jego tylko po przyjacielsku... Niall nie zauważył Harr'ego... Po chwili w drzwiach już go nie było...
     

















Hejka :)
Mam nadzieje, że rozdział się podobał :)  
Życzę Wam wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku!
Następny rozdział powinnnm dodać w ciągu przerwy świątecznej :)
                                                 niallerkowa ♥

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 15

      Kamień spadł mi z serca.... Gdy zobaczyłam wysoką postać z burzą loków na głowie...
-Harry?- szepnęłam.
-Tak. Jess znam tych kolesi... Są niebezpieczni... Musimy się zmywać jak najszybciej...
-Ale jak? Harry? Jak?
    Nagle Harry wziął mnie na ręce i powoli wyślizgnął się przez wybitą szybę... Jezu tak strasznie cieszyłam się, że on po mnie przyszedł... Tak bardzo się bałam...  Harry biegł ze mną na rękach przez ciemną ulicę, a po czole spływały mu krople potu...Cały czas zastanawiałam się o co mu chodziło z tym " kocham Cię"?
Przecież ja mam Nialla... Kocham go, a on kocha mnie... Harry ma Julię to znc, miał? Sama nie wiem jak między nimi jest... Może to całe " kocham Cię" to miało być w znaczeniu po przyjacielsku?
     Nagle z zamyśleń wyrwał mnie zachrypnięty głos...
-Jesteśmy w domu... A teraz szybko zabieraj najpotrzebniejsze rzeczy i lecimy do LA.
-Coooo?! Do jakiego Los Angeles? Harry co ty gadasz?
-Oni będą cię szukać, jeszcze coś ci zrobią musimy wyjechać do momentu, póki sytuacja się nie uspokoji...
- A moja mama? Chłopcy? Co im powiemy
-Twojej mamie zostawiłem list, że musiałaś wyjechać do Nialla do Irlandii, a Lou z Liamem są już na lotnisku...
-A Zayn gdzie on jest?!
-Nie mam zielonego pojęcia... Jess nie mamy czasu! Pakuj się za pół godziny mamy samolot...
-No dobra już idę...
      Zrobiłam tak jak mówił Harry i pojechaliśmy. Po 15 minutach drogi byliśmy ku celu... Wsiedliśmy w samolot już czekali tam chłopcy. Usiadłam koło Harrego. Cały czas męczyła mnie myśl czy Niall o tym wszystkim wie?
Stwierdziłam, że muszę zapytać o to Harrego mimo to że trochę się bałam...
-Harry...?
-Hmmm?
-Czy Niall o tym wszystkim wie?
-O czym wie?
-Nie zgrywaj głupka!
-Nie nie wie...
-Bo?!
-Ale dowie się w ciągu najbliższych 4 godzin...
- Dobrze, a dlaczego my w ogóle jedziemy do tego całego Los Angeles?
-Bo tak...
-A czemu nie, np... no... do Nialla do Irlandii?
-Bo oni wiedzą gdzie jest Niall i będą cię tam szukać...-powiedział- po jutrze Niall przyjedzie do nas do LA- kontynuował...
-Aha...- powiedziałam a po policzku spłynęły mi dwa stróżki słonej cieczy...
-Jess dlaczego płaczesz?
-Bo mam tego dość!- wychlipałam.
-Ja wiem... Wiem że jest ci ciężko... ale wszystko się ułoży zobaczysz...
-Gówno prawda! Bo tam gdzie jestem ja zawsze są problemy...
-Jess...Kochan... To znaczy No nie martw się...
-Yyy... Ok...- znów przeraziły mnie te słowa... Nagle usłyszeliśmy, że lądujemy i po 15 minutach byliśmy już wszyscy w taksówce... Miałam nadzieję że to wszystko się w końcu wyjaśni!
    Podjechaliśmy pod piękny dom z basenem i z tarasem...
-Harry czy my tu będziemy mieszkać?!
-No... Tak!- powiedział, a na jego piękną twarz wkradł się szeroki uśmiech...



                  

Chociaż jeden plus całego tego zamieszania... Ciekawe gdzie teraz jest Zayn? Co teraz robi? Może znów ćpa...  W ogóle kto go w to wciągnął? Co mu przyszło na myśl żeby otruć Nialla? No cóż...
-Jess tu jest twój pokuj zawołał Lou- i ukazał się moim oczom piękny obraz o którym mogłam tylko pomażyć... Zaraz obok mojego pięknego pokoju był pokój Harrego... Dziwne....

Dosłownie dzieliła nas tylko jedna ściana a mój balkon bł zaraz koło balkonu Harr'ego...


       Mój pokój



                                                

                                                                           Pokój Harr'ego


              No mówię nasze balkony dzieliły dosłownie milimetry... To było podejrzane...
A w ogóle dlaczego ja tak myślę?! Ja chyba też robie się podejrzana.... Coś ze mną nie tak...
Ostatnio miałam bóle głowy, ale że aż tak mi odbija? Może lepiej pójdę się przewietrzyć na balkon...
 Było cudownie... Świeże powietrze.... Cudny widok i nagle poczułam czyjś oddech na mojej szyi...
-Witaj Jessie- podskoczyłam ze strachu to był...




                                                  
                                                                                                                                                                                                                                        

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 14

          Chwila, Chwila.... Może mi ktoś powie gdzie ja jestem?! Co to k**** jest?!
Czy tu na pewno wszystko gra? Mam związane ręce, nogi, zaklejony ryj i siedze w jakiejś norze czy coś?
Ja********! Wiem! Wczoraj jak wracałam z lotniska... I ktoś mnie zaatakował...
Ktoś mnie porwał... Ale dlaczego?! Kto i....
-Witam cię panienko....- nagle do nory wskoczył jakiś umięśniony facet w kominiarce.
-Czy ty czasem nie jesteś Jessie Blue? Dziewczyna jakże uroczego Nialla Horana...
-Już chyba wiesz że twój "przyjaciel"  Zayn się w tobie zakochał?- zaczęłam się wyrywać z zawiązanych sznurków próbując się wydostać i odkleić taśmę żeby.... Trochę się bałam.... Bardzo się bałam.... Ale co do tego ma to że Zayn się we mnie buja?
-Nie wyrywaj się tak panienko i tak nie uciekniesz....Ale twoje usta możemy ci odkleić- zrobił jak powiedział. Mocno zaciągnęłam się powietrzem i zaczełam się go nieśmiało pytać

-No tak wiem że Zayn się we mnie zakochał... Ale chwila co ja tu robię?~! I co to niby do tego ma?
-Zayn wczoraj wyszedł z pudła... Zresztą wiesz o tym... A siedział za narkotyki które miał od nas...
-A co ja mam z tym wspólnego?!
-Ty mała! Może grzeczniej... Co?! Bo w każdej chwili mogę zrobić "BUM!" i już cię nie ma...- czy on mówił o broni?! Ma zamiar mnie zabić?
-A więć Zayn do tej pory nie zapłacił za narkotyki i ty jesteś w zastaw.... Do póki nie odda kasy będziesz tu torturowana kochanie....- powiedział z kpinami w głosie...
-Nie mów do mnie kochanie!
-Zamknij się!
-A czy ktoś prócz Zayna wie o tym, że ja tu jestem?
-Nie... To znaczy nie wiem....
-Aha...- powiedziałam a po policzku spłynęły mi słone łzy.



                                                                   ******



    
   Ten debil wyszedł i znowu zamknął mnie w tym pomieszczeniu... W kieszeni miałam telefon! Widocznie o tym nie pomyśleli... Harry! Tylko on może mi jakoś pomóc!
Ja:  Harry zostałam porwana. Nie wiem gdzie jestem i kto to zrobił. POMOCY!
Harry: Co jak to?! Ale dlaczego wiesz coś w ogóle?!
Ja: Ten koleś mi powiedział że póki Zayn nie zapłaci za narkotyki które ma od nich będe torturowana...
Harry: Postaram się coś zrobić. Jak na razie to za wszelką cene staraj się ukryć telefon żeby mieć za mną kontakt. Kocham Cię.
Co?! " Kocham Cię" ?!!! Że niby on... Ja********!
Ja: Dobrze postaram się. Harry ale to "Kocham Cię" to na pewno do mnie miało być? *o*
Harry: Za niedługo się zobaczymy tzrymaj się Jess. pa xx
         Nagle moje "okno" zostało wybite i zobaczyłam tylko... Zobaczyłam... Kamień spadł mi z serca...








                                                                                                                                                                   
Hajka :*
Mam prośbę... KOMENTUJCIE! ♥ 
Mam nadzieję że rozdział się podobał :)
Do  dni powinien być następny :* 
                   Kocham niallerkowa ♥♥♥
  


czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 13

    Dochodziła godzina 12.00 czekałam że strażnik wpóści mnie do tego debila... Wiem nie powinnam tam była iść ale ja musiałam z nim porozmawiać i zapytać dlaczego on to do cholery zrobił?!
Zayn siedział na krześle przy jakimś zaniedbanym stoliczku, miał na sobie ubranie więźnia i wyglądał strasznie...
-Jess?! To ty?!- nage zerwał się z miejsca.
-Tak to ja... Powiedz mi do cholery jasnej co ci odbiło?!- zaczęłam się na niego drzeć.
-No bo... Ja nie...
-No co?!!!
-Spokojnie Jess...
-Licze do pięciu jak mi nic nie powiesz wyjdę...
-Bo ja nie mogłem patrzeć jak on cię całuje..., przytula, muwi ci że cię kocha...
-Co?! Zayn co ty gadasz?! Czy ty się słyszysz?
-Ja się w tobie zakochałem Jess... Zazdrościłem mu i...
-Japie*****...!
-Zayn wreszcie jestem szczęśliwa... Z Niallem, a ciebie zawsze do tej pory traktowałam jak najlepszego przyjaciela...
-Jess wybacz mi proszę cię...
-Nie wiem Malik... Nie wiem...
-Błagam cię Jess...
Już chwycił mnie by mnie poocałować, ale na  szczęście:
-Koniec widzenia!- dałam mu po raz drugi już od czasu kiedy się znaliśmy w pysk i z płaczem wybiegłam z celi...
-Ale Jess!- słyszałam zamglony głos Zayna.
  Ja nie wiedziałam co ja mam ze sobą zrobić, miałam ochotę wziąć żyletkę i się pociąć... Dlaczego on to zrobił?! Dlaczego?! Przecież on... Gdy szłam z więzienia była 14:28... Nie wiedziałam gdzie mam się podziać i co mam zrobić... Nie miałam ochoty wysłuchiwać  głupiego Tomlinsona, ani rozmawiać z Niallem, który zapewne zacząl by mnie wypytywać o całą moją rozmowe z nim...
    Nagle zadzwonił mi telefon, nie patrząc kto to odebrałam.
-Jess?!
-No a kto mówi?
-To ja Harry... Powiedział smutnym głosem...
-Harry, co się stało?
-Nic... To znaczy... Możemy siuę spotkać za 5 minut w parku?
-Jasne właśnie po nim spaceruje...
-Ja też... O Jess tutaj!- pomachał mi z oddali i zobaczyłam tylko burzę brązowych loczków.
Podbiegłam do Harrego i przywitałam się z nim dając mu delikatnego buziaka w policzek a on otarł moje jeszcze nie wyschnięte łzy z mojego policzka i zapytał co się stało.
-Byłam u Zayna w celi...
-I co się stało? Rozmawiałaś z nim?
 -Tak powiedział ze się we mnie zakochalł...Po raz drugi to powiedział tylko tyle że mi prosto w oczy...- Harry zareagował tak ja ja wczesniej.
-A co się stało że chciałeś się spotkać?
-No... Julia mnie zdradziła...
-Co?! Co ty k**** wygadujesz?!
-Prawde...
-Skąd niby te podejrzenia?!
-To nie są podejrzenia... To jest fakt... Zastałem ją w moim łóżku z jakimś facetem!
-Harry... Przykro mi... Ja.... To musi się wyjaśnić....- usta Harrego zacisnęły się a jego mięśnie strasznie się napięły... Toi oznaczało jedno... Złość...
-Nic się nie wyjaśni... To koniec Jess to koniec...!- przytuliłam go mocno, a w moich myślach roiło się od przekleństw kierowanych na Julię... Co jej odbiło?! Pojechaliśmy z Hrrym do mnie i pocieszałam go jeszcze przez najbliższe 2 godziny...
-Julia co ty do jasnej cholery zrobiłaś?!- zadzwoniłam do niej gdy Harry się upił i zasnął...
-Jess to nie tak... To była chwila zapomnienia... Ja ale on Max
 on jest taki...
-Nie no Ja********! Julia?! Co ty gadasz?! słyszysz się w ogóle?!- usłyszalam tylko ciche " pi pi pi " co oznaczało że się rozłączyła...



                                                                    ***


-Kochanie wpłaciłem za Zayna kałcje wypóścili go...
-Co?! Ty?!
-No tak w końcu no wiesz... Ale powiedziałem mu że jeszcze raz cię choćby dotknie to będzie musiał zainwestować w sztuczne zęby...
-Niall przestań...
-A i jeszcze coś muszę wyjechać na 1 miesiąc do mamy do irlandii...
-Co ?!
-Przepraszam cię muszę... Mama ma jakieś problemy...
-A kiedy?
-JUtro o 6.00 mam samolot...
-I teraz mi o tym mówiusz?
-No nie chciałem cię denerwować... - nie chciałam żeby wyjeżdżał... Będę za nim tęskinić najchętniej pojechałabym z nim ale...
       Spędziliśmy ten dzień do końca razem. Rano wstałam i pojechaliśmy z Niallem na lotnisko...
-Pa kochanie będę dzwonił i tęsknił... Kocham cię...-  mocno się w niego wtuliłam i z płaczem pobiegłam w strone wyjścia...
Uspokoiłam się trochę i powoli szłam w stronę taksówek. Nagle ktoś zakrył mi oczy i buzię... Poczułam tylko że trace grunt pod nogami, serce mi zamarło i nagle...





Hejka Kochani!
Przepraszam że tak póżno dodaje ale nie
miałam czasu... :(  Następny będzie szybciej :)
             Pozdrawiam Niallerkowa ♥





sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 12

   Ała! Moja głowa! Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Po chwili wszystko sobie przypomniałam...
Moją jedyną deską ratunku była Julia... 
-H...Halo...
-Jessie to ty?! Wiesz jak się martwiłam?!
-Co się dzieje z Niallem gdzie on jest?
-Jessie za 10 minut u cb będę...
-Ok...
     Poszłam do łazienki... W lustrze zobaczyłam potwora... Wyglądałam jak jakaś krwawa merry...
Rozczochrane włosy... Rozmazany makijaż... Masakra... Umyłam twarz... I trochę się ogarnęłam...
dzwonek do drzwi...
-Julia to ty?
-Tak to ja...- nagle usłyszałam głos Julii i jeszcze jakiś męski głos... Tak to był głos już czeżwy głos Nialla.
-Julia nie tak się umawiałyśmy... Miałaś przyjechać sama! Nie będę z nim rozmawiać!
-Ale Jessie ja ci wszystko wytłumaczę...- powiedział przez drzwi Niall, tak naprawde brakowała mi go jak fix...
-Jessie! Otwurz prosze cię...
-Jessie porozmawiajcie chociaż...- powiedziała Julia...
-Dajcie mi wszyscy święty spokój!- po moim policzku znów popłynęły dwa strumienie słonej cieczy...
Zsunęłam się po drzwiach i słuchałam co mówi Niall...
-Julia ona mi tego nie wybaczy...
-Przestań tak głupio gadać!
-No ale sama widzisz nie chcę mnie widzieć...
-To zrób coś! A nie będziesz marudzić... Tym nic nie zrobisz...
-Ona musi znać prawdę... Wie przecierz dobrze że po samych drinkach bym tego nie zrobił...- no tyo świetnie czyli jednak ćpał...
 -Ale przecierz wiesz, że ty sam tego nie zrobiłeś...


                                        *** PERSPEKTYWA NIALLA***

   Wczoraj w klubie... Już wiem co zrobiłem i dlaczego tak się zachowywałem... Nie wiem dlaczego ta osoba to zrobiła...  Boję się że ona mi tego nie wybaczy.... Ja nie byłem świadomy tego co robię...
Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez Jessie... Mojej kochanej Jessie...


 

       Już nic z tego nie rozumiałam... Poszłam do swojego pokoju na górę... Zobaczyłam, że na moim wyświetlaczu widniało 69 nieodebranych połączeń od Nialla i do tego 47 od Malika... Co on do jasnej choplkery ode mnie chce?! Oczywiście Malik... Po co on wczoraj za mną poszedł?!
Miałam otwarty balkon chciałam podsłuchać jeszcze troszeczke rozmowy Nialla z Julią... Leżałam na łóżku wtulona w poduszkę... Po policzku zpływały mi łzy... Moimi żonami były chusteczki a mężami dres i kakao...
Nagle usłyszałam stukanie w balustradę balkonu... Przestraszyłam się trochę... Odwróciłam się by zobaczyć co tak wali o ten balkon... Nagle ujrzałam zmarnowaną twarz z bląd włosami...
-Jessie proszę wysłuchaj mnie chociaż i już sobię pójdę...
-Po co ja mam cię słuchać?! Dobrze wiem że ćpałeś!
-Jessie to nie tak... Wczoraj jak poszłaś tańczyć z Malikiem ja zamówiłem sobie drinka... Nie chciałem dużo pić.. Wiesz że nie przepadam za alkocholem...
-Nie przepadasz za alkocholem?! Niall koło ciebie stało 25 szklanek po drinkach!
-Daj mi skończyć misiu proszę cię...
-No mów bo jestem ciekawa tego durnego tłumaczenia...
-No i zamówiłem dwa drinki... I trzeci jakoś za specjalnie mi nie smakował... Był mdły i zaczęło mi się robić nie dobrze i kęciło mi się strasznie w głowie... Po chwili przeszło i byłem w niesamowitym amoku....
Strasznie chciało mi się więcej drinków i tak do tego doszło że się strzasznie nachlałem...
-Niall właśnie powiedziałeś moi reakcje organizmu na marychę...
-No właśnie...Rano obudziłem się w domu w moim łóżku... Nawet nic nie pamiętałem zeszłem a na dole skówali w kajdanki Malika... Już sam nie wiedziałem o co chodzi jedynie strasznie bolała mnie głowa... Później Hazza wszystko mi powiedział...
-Co?! Czemu skówali Malika?! Co on zrobił?!
-Wczoraj jak piłem tego drugiego drinka siedział ze mną kumpel Malika... Okazało się że właśnie on ten kumpel pod rozkazem Malika dosypał mi do drinka Marychę... Nie wiem dlaczego to zrobił... Później krzyczał, że to prze ze mnie...  Ostatnio widziałem że Malik dziwnie się zachowuję w stosunku do ciebie...
Chciał po prostu być twoim wybawicielem podczas gdy ja wygadywałem te głupstwa...
-Jessie przepraszam cię!!! Wybacz mi! Błagam cię!!! Kocham cię i nie wybacze sobie tego jak mnie zostawisz...
-Julia to prawda co on mówi?!
-Niestety... Tak to prawda...
-Jezu Niall jak ja za tobą tęskniłam! Tak wybaczam ci i nie zostawię cię... To nie twoja wina przecierz...
-Dziękuję ci Jessie...
-Matko ale dlaczego?! Dlaczego Zayn to zrobił?!
-Bo zakochał się w tobie...
-Japieprze!
-A wypuszczą go chociaż?
-Podobno tak...
-Spać mi się chcę...
-Mi też misiu...
-To ja może przyjdę później!- krzyknęła Julia z balkonu...
-OK...
-Niall połuż się koło mnie... Chodżmy spać...
-Jak chcesz...


Witajcie marcheweczki!
Wyszło coś takiego... Nie zbyt fajny rozdział :(
Wiem... Ale nie miałam zbyt dużo czasu... :(
Mimo to myśle że się podobał :D
                        Pozdrawiam Niallerkowa ♥
 

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 11

                                                                     

                                                  ***OCZAMI DAGI***


      Louis... Hmmm... No nie powiem.... Fajny z niego gość. A nawet bardzo fajny...
Nie wiem dlaczego, ale on jest jakiś wyjątkowy z pośród chłopaków..... On jest jakiś inny.
Jest taki słodki i zabawny.... Hej Daga! Nie zapominasz się trochę ?! Weź się ogarnij !
Czy ja coś do niego czuje?! Nie... Nie Daga! Czy ty się zakochałaś?! Przecież znasz go dopiero 2 tygodnie!
Ale to przecież wystarczająco czasu  żeby go dobrze poznać... Dobra, dobra... Pomyśle nad tym później...






                                               ***OCZAMI LOUISA***


     Ja zwariuje! Cały czas myśle o niej! O DAGMARZE!!! Czy to aby nie za wcześnie?!
Lou Ogar... Dopiero co nie wyszło ci z Eleanor... Boje się, że z Dagą też zawalę sprawę...
Ale ona jest inna... Tak cholernie mi się podoba... Te jej oczy i włosy....
I te usta... Które pewnie smakują lepiej niż wyglądają...  Lou! Co ty gadasz!
Ogarnij się! Ale w sumie... Czemu mam się ogarnąć? Przecież to może być ta jedna jedyna...
Która będzie mnie kochać najmocniej na świecie.... Dla której nie będę tylko zwykłym chłopakiem dla szpanu... Niby dlaczego ona jedyna została ze mną w szpitalu na noc? Wcale nie musiała...
Ale została... Czy ona coś do mnie czuje? Czy ja czuje coś do niej?



                                               *** OCZAMI  JESSIE***



     Dzisiaj umówiłam się z Niallem i z chłopakami.... Jak i z Dagą i z Julią oczywiście do klubu na impreze...
Lou już wyzdrowiał... Wczoraj wyszedł ze szpitala... Już czuje się dobrze. Na szczęście.
Musze jechać do sklepu po jakąś kiecke... Zabiore ze sobą Julię...
Wiem, że przecież wczoraj cały dzień byłam w centrum handlowym.... Ale skąd miałam wiedzieć, że będzie
impreza... Obudziłam Nialla i zadzwoniłam do Julii.
-Halo?
-Hej Jessie to ty?
-Tak to ja.
-Idziesz dzisiaj na tą impreze?
-No tak... Właśnie w tej sprawie dzwonie...
-Coś się stało?
-Nie tylko.... Masz się w co ubrać?
-No nie za bardzo...
-Jedziesz zemną po południu na sklepy?
-No jasne, że tak.... Wypadało by jakoś wyglądać...
-To o 12.00 pod centrum handlowym...
-Ok to do zobaczenia... Buziaki!
-Pa pa kocham cię.
-Ja ciebie też!
      Była już 11.00 poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Niall oczywiście jeszcze spał... No można powiedzieć, że drzemał... Związałam włosy w kitkę i weszłam pod prysznic... Umyłam włosy... Później wysuszyłam je i wyprostowałam... Wyjątkowo... Wzięłam tusz do rzęs i podmalowałam je. Nałożyłam na powieki delikatny popielaty cień. Usta machnęłam bezbarwnym błyszczykiem i przypudrowałam nosek...
wyszłam z łazienki było w pół do dwunastej. Założyłam kremowe rurki, biały podkoszulek i na to luźny brązowy sweterek.
-Kochanie wstawaj już 12.00 dochodzi...
-Ehe... Już wstaje...
-Już to już! Wstawaj bo zawieziesz mnie pod centrum handlowe... Umówiłąm się z Julią o 12.00
-Ok- wstał umył zęby, przeczesał włosy ręką. Po czym ubrał spodnie i koszulkę...
-A kochanie! Mam coś dla ciebie zapomniałam...
-A co ?
-Podoba się?- i dałam mu koszulkę, którą kupiłam wczoraj... Z napisem "Free Hugs".
-Dziękuję kochanie jest super!- i cmoknął mnie w policzek...
      Podwiózł mnie na sklepy i akurat w tym samym czasie podjechał Hazza z Julią.
-Hej!
-Hej Jessie!- cmoknęła mnie w policzek Julia.
-Cześć Hazza!
-Hej Jessie- cmoknął mnie w policzek...
-No to my idziemy a wy przyjedźcie po nas za 3 godziny...- powiedziałam.
-Kobiety...- westchnął Harry i poszedł z Niallem  w strone auta.
- to co idziemy po sukienki najpierw...?
-Tak, chodź!
-Szpilki też kupujesz?
-No ja tak a ty?
-Też...
      Poszłyśmy na sklepy przełaziłyśmy cały  sklep i w końcu znalazłam idealną sukienkę dla siebie...
To była piękna miętowa mini  a do niej wysokie, białe szpilki na platformie...
Cudo!
     Po zakupach pojechałyśmy z Julią do mnie do domu... Zakręciłam włosy zrobiłam mocny makijaż...
Pomalowałam też Julię. Ona też miała loki... Włożyłyśmy nasze nowe sukienki i buty i już dochodziła 19.00, a właśnie o tej godzinie mieli po nas przyjechać chłopcy..
-Wow!- krzyknęli oboje jak nas zobaczyli.
-Cześć kochanie- powiedziałam jak gdyby nigdy nic...
-To co jedziemy?- zapytała Julia.
-T...Tak... Odpowiedzieli chłopcy. Po 20 minutach byliśmy w klubie. Przywitałam się z Dagą i z chłopakami.
Daga też wyglądała ślicznie.
-Wyglądasz ślicznie...- nagle ktoś czepnął mi do ucha.
-Dzięki...- powiedziałam, to był Malik...
-Zatańczysz ze mną kochanie?- zapytał już na szczęście Niall.
-Jasne...- i poszliśmy tańczyć... Tańczyło mi się super... Po 30 minutach tańca siedliśmy z Niallem przy barze...
-Poproszę dwa mocne drinki- powiedział Niall do barmana.
-Już się robi- odpowiedział. Wypiłam chyba z 5 drinków i do tańca poprosił mnie Zayn... Wachałam się, ale to przecież tylko mój przyjaciel... Poszłam z Zaynem tańczyć i zostawiłam Nialla samego przy barze...
-Gdzie masz Perie?- zapytałam
-Pokłóciłem się z nia...
-Pogodzicie się...
-Tsaa....
-Serio pięknie wyglądasz...
-Dzięki- powiedziałam nieśmiało... Dlaczego zawstydzałam się przy nim?!
-Wiesz co ja pójdę odpocząć- powiedziałam...
-No ok...- Jezu... Jak dziwnie się czułam w objęciach Malika...
      Poszłam do Nialla... Ten widok mnie przeraził... On siedział przy barze... Wyglądał jak naćpany....
Koło niego leżało 25 pustych szklanek po drinkach! I w ręce miał jeszcze jednego...
-Cześć kochanie! co tam słychać?! Jak się bawisz?!- wygramolił z ust słowa... Plątał mu się już język...
-Niall! Zwariowałeś!? Ile ty wypiłeś?! Popatrz na siebie jak ty wyglądasz!- krzyknęłam poirytowana.
-Sppp...pokojne kk..ochani...e- "powiedział" nial
-Jak mam być spokojna?!
-Jessie uspokuj się!
-Nie krzycz po mnie!
-Bo co ?! Nie będziesz mi rozkazywać!
-Horan! Chamuj trochę co?!- powiedział Harry.
-A ty się nie wtrącaj!- uderzył Harrego w nos!
-Upiłeś się jak świnia!- krzyknęłam.
-Mała spokojnie może chcesz zatańczyć...?
-Niall! Dobrze się czujesz?! Co się z tobą dzieje? Brałeś coś?!
http://img.likely.pl/photo/large/20120811/zaplakana-dziewczyna-z-papierosem-likely-pl-03e87171.jpeg-Ja?! Nie ja nie brałem... - rozpłakałam się i wybiegłam z klubu... Była 3.00 w nocy... Miałam 3 km do domu! Nie miałam żadnego autobusu... Została mi opcja iść na nogach.... Szłam ulicą... Miałam  wszystko w dupie! Co się z nim stało?! Gdzie jest mój troskliwy, słodki Niall?!  On musiał coś brać! Mówię poważnie... Po samych drinkach  by się tak nie zachowywał! Tak cholernie bolały mnie nogi! Od tych pieprzonych szpilek! Po co ja je  w ogóle kupowałam ?! Dla niego! A dla kogo?! Ściągnęłam szpilki i szłam ulicą na boso... Nic mnie już nie obchodziło... Wzięłam wyciągłam z torebki papierosa... Zawsze miałam je przy sobie... O taaak... Właśnie tego było mi trzeba... Mocno się zaciągłam i od razu było mi lepiej... Nagle z za krzaków wyszedł Malik...
-Co ty tu robisz?!
-Jessie  wiem, że jesteś zła... Ale spokojnie...
-Nie! Nie będę spokojna!!!
-Po co za mną poszedłeś?!
-Bo bałem się, że zrobisz coś głupiego...- objął mnie Malik.
-Zostaw mnie! Słyszysz zostaw! Poradzę sobie!
-Ale..
-Nie słyszałeś co powiedziałam?!
-Dobra jak chcesz...
-Tak właśnie chce!
        Boże! Dlaczego ja wyżywam się na nim?! Przecież ona chciał mi pomóc... Co ja robię?!
Nie chce mi się żyć! Nie chce! To nie ma sensu! Nie chce mi się dalej iść! Siadłam na ławce... Bez szpilek... Kurzyłam papierosa... Nie wiedziałam gdzie jestem... W sumie to nie obchodziło mnie to...
         Dobra idę dalej... Po 20 minutach byłam w okolicach mojego domu... Doszłam do domu, na szczęście mamy nie było w domu... Pojechała gdzieś do ciotki... Wyciągłam z ledwością kluczę otworzyłam drzwi poszłam do pokoju i pomyślałam o żyletce... Nie nie będe sobie życia marnować... Walłam się na łóżku i w ciągu sekundy zasnęłam...

Cześć cukiereczki!
Takie coś mi wyszło :) Obiecałam ciekawszy więc
myśle, że on jest ciekawszy od tamtego...
Następny rozdział bedzie dzis lub jutro :)
Mam nadzieję że ten sie podobał :* 
                Pozdrawiam niallerkowa ♥