sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 12

   Ała! Moja głowa! Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Po chwili wszystko sobie przypomniałam...
Moją jedyną deską ratunku była Julia... 
-H...Halo...
-Jessie to ty?! Wiesz jak się martwiłam?!
-Co się dzieje z Niallem gdzie on jest?
-Jessie za 10 minut u cb będę...
-Ok...
     Poszłam do łazienki... W lustrze zobaczyłam potwora... Wyglądałam jak jakaś krwawa merry...
Rozczochrane włosy... Rozmazany makijaż... Masakra... Umyłam twarz... I trochę się ogarnęłam...
dzwonek do drzwi...
-Julia to ty?
-Tak to ja...- nagle usłyszałam głos Julii i jeszcze jakiś męski głos... Tak to był głos już czeżwy głos Nialla.
-Julia nie tak się umawiałyśmy... Miałaś przyjechać sama! Nie będę z nim rozmawiać!
-Ale Jessie ja ci wszystko wytłumaczę...- powiedział przez drzwi Niall, tak naprawde brakowała mi go jak fix...
-Jessie! Otwurz prosze cię...
-Jessie porozmawiajcie chociaż...- powiedziała Julia...
-Dajcie mi wszyscy święty spokój!- po moim policzku znów popłynęły dwa strumienie słonej cieczy...
Zsunęłam się po drzwiach i słuchałam co mówi Niall...
-Julia ona mi tego nie wybaczy...
-Przestań tak głupio gadać!
-No ale sama widzisz nie chcę mnie widzieć...
-To zrób coś! A nie będziesz marudzić... Tym nic nie zrobisz...
-Ona musi znać prawdę... Wie przecierz dobrze że po samych drinkach bym tego nie zrobił...- no tyo świetnie czyli jednak ćpał...
 -Ale przecierz wiesz, że ty sam tego nie zrobiłeś...


                                        *** PERSPEKTYWA NIALLA***

   Wczoraj w klubie... Już wiem co zrobiłem i dlaczego tak się zachowywałem... Nie wiem dlaczego ta osoba to zrobiła...  Boję się że ona mi tego nie wybaczy.... Ja nie byłem świadomy tego co robię...
Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez Jessie... Mojej kochanej Jessie...


 

       Już nic z tego nie rozumiałam... Poszłam do swojego pokoju na górę... Zobaczyłam, że na moim wyświetlaczu widniało 69 nieodebranych połączeń od Nialla i do tego 47 od Malika... Co on do jasnej choplkery ode mnie chce?! Oczywiście Malik... Po co on wczoraj za mną poszedł?!
Miałam otwarty balkon chciałam podsłuchać jeszcze troszeczke rozmowy Nialla z Julią... Leżałam na łóżku wtulona w poduszkę... Po policzku zpływały mi łzy... Moimi żonami były chusteczki a mężami dres i kakao...
Nagle usłyszałam stukanie w balustradę balkonu... Przestraszyłam się trochę... Odwróciłam się by zobaczyć co tak wali o ten balkon... Nagle ujrzałam zmarnowaną twarz z bląd włosami...
-Jessie proszę wysłuchaj mnie chociaż i już sobię pójdę...
-Po co ja mam cię słuchać?! Dobrze wiem że ćpałeś!
-Jessie to nie tak... Wczoraj jak poszłaś tańczyć z Malikiem ja zamówiłem sobie drinka... Nie chciałem dużo pić.. Wiesz że nie przepadam za alkocholem...
-Nie przepadasz za alkocholem?! Niall koło ciebie stało 25 szklanek po drinkach!
-Daj mi skończyć misiu proszę cię...
-No mów bo jestem ciekawa tego durnego tłumaczenia...
-No i zamówiłem dwa drinki... I trzeci jakoś za specjalnie mi nie smakował... Był mdły i zaczęło mi się robić nie dobrze i kęciło mi się strasznie w głowie... Po chwili przeszło i byłem w niesamowitym amoku....
Strasznie chciało mi się więcej drinków i tak do tego doszło że się strzasznie nachlałem...
-Niall właśnie powiedziałeś moi reakcje organizmu na marychę...
-No właśnie...Rano obudziłem się w domu w moim łóżku... Nawet nic nie pamiętałem zeszłem a na dole skówali w kajdanki Malika... Już sam nie wiedziałem o co chodzi jedynie strasznie bolała mnie głowa... Później Hazza wszystko mi powiedział...
-Co?! Czemu skówali Malika?! Co on zrobił?!
-Wczoraj jak piłem tego drugiego drinka siedział ze mną kumpel Malika... Okazało się że właśnie on ten kumpel pod rozkazem Malika dosypał mi do drinka Marychę... Nie wiem dlaczego to zrobił... Później krzyczał, że to prze ze mnie...  Ostatnio widziałem że Malik dziwnie się zachowuję w stosunku do ciebie...
Chciał po prostu być twoim wybawicielem podczas gdy ja wygadywałem te głupstwa...
-Jessie przepraszam cię!!! Wybacz mi! Błagam cię!!! Kocham cię i nie wybacze sobie tego jak mnie zostawisz...
-Julia to prawda co on mówi?!
-Niestety... Tak to prawda...
-Jezu Niall jak ja za tobą tęskniłam! Tak wybaczam ci i nie zostawię cię... To nie twoja wina przecierz...
-Dziękuję ci Jessie...
-Matko ale dlaczego?! Dlaczego Zayn to zrobił?!
-Bo zakochał się w tobie...
-Japieprze!
-A wypuszczą go chociaż?
-Podobno tak...
-Spać mi się chcę...
-Mi też misiu...
-To ja może przyjdę później!- krzyknęła Julia z balkonu...
-OK...
-Niall połuż się koło mnie... Chodżmy spać...
-Jak chcesz...


Witajcie marcheweczki!
Wyszło coś takiego... Nie zbyt fajny rozdział :(
Wiem... Ale nie miałam zbyt dużo czasu... :(
Mimo to myśle że się podobał :D
                        Pozdrawiam Niallerkowa ♥
 

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 11

                                                                     

                                                  ***OCZAMI DAGI***


      Louis... Hmmm... No nie powiem.... Fajny z niego gość. A nawet bardzo fajny...
Nie wiem dlaczego, ale on jest jakiś wyjątkowy z pośród chłopaków..... On jest jakiś inny.
Jest taki słodki i zabawny.... Hej Daga! Nie zapominasz się trochę ?! Weź się ogarnij !
Czy ja coś do niego czuje?! Nie... Nie Daga! Czy ty się zakochałaś?! Przecież znasz go dopiero 2 tygodnie!
Ale to przecież wystarczająco czasu  żeby go dobrze poznać... Dobra, dobra... Pomyśle nad tym później...






                                               ***OCZAMI LOUISA***


     Ja zwariuje! Cały czas myśle o niej! O DAGMARZE!!! Czy to aby nie za wcześnie?!
Lou Ogar... Dopiero co nie wyszło ci z Eleanor... Boje się, że z Dagą też zawalę sprawę...
Ale ona jest inna... Tak cholernie mi się podoba... Te jej oczy i włosy....
I te usta... Które pewnie smakują lepiej niż wyglądają...  Lou! Co ty gadasz!
Ogarnij się! Ale w sumie... Czemu mam się ogarnąć? Przecież to może być ta jedna jedyna...
Która będzie mnie kochać najmocniej na świecie.... Dla której nie będę tylko zwykłym chłopakiem dla szpanu... Niby dlaczego ona jedyna została ze mną w szpitalu na noc? Wcale nie musiała...
Ale została... Czy ona coś do mnie czuje? Czy ja czuje coś do niej?



                                               *** OCZAMI  JESSIE***



     Dzisiaj umówiłam się z Niallem i z chłopakami.... Jak i z Dagą i z Julią oczywiście do klubu na impreze...
Lou już wyzdrowiał... Wczoraj wyszedł ze szpitala... Już czuje się dobrze. Na szczęście.
Musze jechać do sklepu po jakąś kiecke... Zabiore ze sobą Julię...
Wiem, że przecież wczoraj cały dzień byłam w centrum handlowym.... Ale skąd miałam wiedzieć, że będzie
impreza... Obudziłam Nialla i zadzwoniłam do Julii.
-Halo?
-Hej Jessie to ty?
-Tak to ja.
-Idziesz dzisiaj na tą impreze?
-No tak... Właśnie w tej sprawie dzwonie...
-Coś się stało?
-Nie tylko.... Masz się w co ubrać?
-No nie za bardzo...
-Jedziesz zemną po południu na sklepy?
-No jasne, że tak.... Wypadało by jakoś wyglądać...
-To o 12.00 pod centrum handlowym...
-Ok to do zobaczenia... Buziaki!
-Pa pa kocham cię.
-Ja ciebie też!
      Była już 11.00 poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Niall oczywiście jeszcze spał... No można powiedzieć, że drzemał... Związałam włosy w kitkę i weszłam pod prysznic... Umyłam włosy... Później wysuszyłam je i wyprostowałam... Wyjątkowo... Wzięłam tusz do rzęs i podmalowałam je. Nałożyłam na powieki delikatny popielaty cień. Usta machnęłam bezbarwnym błyszczykiem i przypudrowałam nosek...
wyszłam z łazienki było w pół do dwunastej. Założyłam kremowe rurki, biały podkoszulek i na to luźny brązowy sweterek.
-Kochanie wstawaj już 12.00 dochodzi...
-Ehe... Już wstaje...
-Już to już! Wstawaj bo zawieziesz mnie pod centrum handlowe... Umówiłąm się z Julią o 12.00
-Ok- wstał umył zęby, przeczesał włosy ręką. Po czym ubrał spodnie i koszulkę...
-A kochanie! Mam coś dla ciebie zapomniałam...
-A co ?
-Podoba się?- i dałam mu koszulkę, którą kupiłam wczoraj... Z napisem "Free Hugs".
-Dziękuję kochanie jest super!- i cmoknął mnie w policzek...
      Podwiózł mnie na sklepy i akurat w tym samym czasie podjechał Hazza z Julią.
-Hej!
-Hej Jessie!- cmoknęła mnie w policzek Julia.
-Cześć Hazza!
-Hej Jessie- cmoknął mnie w policzek...
-No to my idziemy a wy przyjedźcie po nas za 3 godziny...- powiedziałam.
-Kobiety...- westchnął Harry i poszedł z Niallem  w strone auta.
- to co idziemy po sukienki najpierw...?
-Tak, chodź!
-Szpilki też kupujesz?
-No ja tak a ty?
-Też...
      Poszłyśmy na sklepy przełaziłyśmy cały  sklep i w końcu znalazłam idealną sukienkę dla siebie...
To była piękna miętowa mini  a do niej wysokie, białe szpilki na platformie...
Cudo!
     Po zakupach pojechałyśmy z Julią do mnie do domu... Zakręciłam włosy zrobiłam mocny makijaż...
Pomalowałam też Julię. Ona też miała loki... Włożyłyśmy nasze nowe sukienki i buty i już dochodziła 19.00, a właśnie o tej godzinie mieli po nas przyjechać chłopcy..
-Wow!- krzyknęli oboje jak nas zobaczyli.
-Cześć kochanie- powiedziałam jak gdyby nigdy nic...
-To co jedziemy?- zapytała Julia.
-T...Tak... Odpowiedzieli chłopcy. Po 20 minutach byliśmy w klubie. Przywitałam się z Dagą i z chłopakami.
Daga też wyglądała ślicznie.
-Wyglądasz ślicznie...- nagle ktoś czepnął mi do ucha.
-Dzięki...- powiedziałam, to był Malik...
-Zatańczysz ze mną kochanie?- zapytał już na szczęście Niall.
-Jasne...- i poszliśmy tańczyć... Tańczyło mi się super... Po 30 minutach tańca siedliśmy z Niallem przy barze...
-Poproszę dwa mocne drinki- powiedział Niall do barmana.
-Już się robi- odpowiedział. Wypiłam chyba z 5 drinków i do tańca poprosił mnie Zayn... Wachałam się, ale to przecież tylko mój przyjaciel... Poszłam z Zaynem tańczyć i zostawiłam Nialla samego przy barze...
-Gdzie masz Perie?- zapytałam
-Pokłóciłem się z nia...
-Pogodzicie się...
-Tsaa....
-Serio pięknie wyglądasz...
-Dzięki- powiedziałam nieśmiało... Dlaczego zawstydzałam się przy nim?!
-Wiesz co ja pójdę odpocząć- powiedziałam...
-No ok...- Jezu... Jak dziwnie się czułam w objęciach Malika...
      Poszłam do Nialla... Ten widok mnie przeraził... On siedział przy barze... Wyglądał jak naćpany....
Koło niego leżało 25 pustych szklanek po drinkach! I w ręce miał jeszcze jednego...
-Cześć kochanie! co tam słychać?! Jak się bawisz?!- wygramolił z ust słowa... Plątał mu się już język...
-Niall! Zwariowałeś!? Ile ty wypiłeś?! Popatrz na siebie jak ty wyglądasz!- krzyknęłam poirytowana.
-Sppp...pokojne kk..ochani...e- "powiedział" nial
-Jak mam być spokojna?!
-Jessie uspokuj się!
-Nie krzycz po mnie!
-Bo co ?! Nie będziesz mi rozkazywać!
-Horan! Chamuj trochę co?!- powiedział Harry.
-A ty się nie wtrącaj!- uderzył Harrego w nos!
-Upiłeś się jak świnia!- krzyknęłam.
-Mała spokojnie może chcesz zatańczyć...?
-Niall! Dobrze się czujesz?! Co się z tobą dzieje? Brałeś coś?!
http://img.likely.pl/photo/large/20120811/zaplakana-dziewczyna-z-papierosem-likely-pl-03e87171.jpeg-Ja?! Nie ja nie brałem... - rozpłakałam się i wybiegłam z klubu... Była 3.00 w nocy... Miałam 3 km do domu! Nie miałam żadnego autobusu... Została mi opcja iść na nogach.... Szłam ulicą... Miałam  wszystko w dupie! Co się z nim stało?! Gdzie jest mój troskliwy, słodki Niall?!  On musiał coś brać! Mówię poważnie... Po samych drinkach  by się tak nie zachowywał! Tak cholernie bolały mnie nogi! Od tych pieprzonych szpilek! Po co ja je  w ogóle kupowałam ?! Dla niego! A dla kogo?! Ściągnęłam szpilki i szłam ulicą na boso... Nic mnie już nie obchodziło... Wzięłam wyciągłam z torebki papierosa... Zawsze miałam je przy sobie... O taaak... Właśnie tego było mi trzeba... Mocno się zaciągłam i od razu było mi lepiej... Nagle z za krzaków wyszedł Malik...
-Co ty tu robisz?!
-Jessie  wiem, że jesteś zła... Ale spokojnie...
-Nie! Nie będę spokojna!!!
-Po co za mną poszedłeś?!
-Bo bałem się, że zrobisz coś głupiego...- objął mnie Malik.
-Zostaw mnie! Słyszysz zostaw! Poradzę sobie!
-Ale..
-Nie słyszałeś co powiedziałam?!
-Dobra jak chcesz...
-Tak właśnie chce!
        Boże! Dlaczego ja wyżywam się na nim?! Przecież ona chciał mi pomóc... Co ja robię?!
Nie chce mi się żyć! Nie chce! To nie ma sensu! Nie chce mi się dalej iść! Siadłam na ławce... Bez szpilek... Kurzyłam papierosa... Nie wiedziałam gdzie jestem... W sumie to nie obchodziło mnie to...
         Dobra idę dalej... Po 20 minutach byłam w okolicach mojego domu... Doszłam do domu, na szczęście mamy nie było w domu... Pojechała gdzieś do ciotki... Wyciągłam z ledwością kluczę otworzyłam drzwi poszłam do pokoju i pomyślałam o żyletce... Nie nie będe sobie życia marnować... Walłam się na łóżku i w ciągu sekundy zasnęłam...

Cześć cukiereczki!
Takie coś mi wyszło :) Obiecałam ciekawszy więc
myśle, że on jest ciekawszy od tamtego...
Następny rozdział bedzie dzis lub jutro :)
Mam nadzieję że ten sie podobał :* 
                Pozdrawiam niallerkowa ♥







czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 10

                                                    *** OCZAMI MALIKA***
 

         Mam dziewczynę Perrie... Kocham ją bardzo, ale odkąd w moim życiu
pojawiła się Jessie... Ona jest śliczna... I taka... No nie mam słów żeby określić jej osobowość...
Muszę w końcu przestać o niej myśleć, bo jeszcze zrobię coś głupiego...
Co może zakłócić relacje z nią i mój związek z Perrie...
  
                                                  ***OCZAMI JESSIE***
    Stwierdziłam, że ten dzień poświecę mamie... Ostatnio bardzooo dużo czasu spędzam
 z chłopakami, Julią i Dagą... Zaniedbuję kontakty z mamą...  Nie dobrze...
Jeszcze się zaczniemy kłócić... Nie chcę tego... Więc dziś nadrobię ten stracony czas z mamą...
-Hej mamo!
-Hej córeczko...
-Masz dzisiaj wolny dzień?
-A no mam... A co?
-Pomyślałam, że... Może ten dzień spędzimy razem?
-No w sumie to dawno nie spędzałyśmy czasu razem...
-No właśnie wiem... To jak ?
-Jest 12.00... Za godzinę bądź gotowa...
-Ok! To ja się idę ogarnąć!
-No to idź!- powiedziała z uśmiechem mama...
     Poszłam wziąć prysznic... Umyłam przy okazji włosy... Wyszłam z łazienki o 12.30... Akurat miałam jeszcze pół godziny na ubranie się... Założyłam szare rurki, białą bluzkę na ramiączkach, a na to
miętową luźno rozpiętą koszulę. Nie padało, ale było trochę chłodno... Podmalowałam delikatnie rzęsy... i związałam włosy w luźnego koczka...
-Mamo ja jestem gotowa!
-Ja też...
-To co jedziemy?
-Jedziemy, może najpierw do centrum handlowego?- zapytała z uśmiechem mama.
-Ok... Mi pasuje.
-To chodź jedziemy... Gdzie ja to podziałam moje kluczyki...
-Tu są! Leżały na szawce  w kuchni...
-Widzisz... Matkę ślepota na starość dopada...
-Ha ha ha ha !
     Założyłam moje miętowe baleriny i pojechałyśmy z mamą w stronę centrum handlowego.
Najpierw poszłyśmy do sklepu z butami musiałam kupić sobie jakieś pełne buuty...
-Zobacz Jessie! Te są śliczne- wskazała na rzeczywiście śliczne miętowo szaro białe air maxy.
-Tak są super, ale....
-To co bierzemy?!
-Ale mamo...
-Ja zapłace to będzie taki mały prezent ode mnie...
-Dziękuje ci bardzo za ten "mały" prezent...
-Nie ma za co...- cmoknęłam mamę za buty w policzek, sama nie kupiłabym sobie tych butów... Cena...
      Potem poszłyśmy do sklepu z męskimi ciuchami... Stwierdziłam, że zrobię jakiś mały prezent
mojemu Niallerkowi...
-Mamo pomóż mi wybrać... Tą czy tą?
-Hmm.... Ta jest ładniejsza- wskazała na koszulkę z napisem free hugs...
-Masz racje...- po czym poszłam do kasy i zapłaciłam...
-Idziemy na kawe ?
-No ok... Tam jest fajna kawiarenka...
 -To chodźmy...- powiedziała z uśmiechem mama.
-A mamo... Podjedziemy jeszcze do Louisa do szpitala?
-Louis to ten z pośród tych chłopców?
-Tak...
-A co mu się stało?
-Napadli go dresy w parku w nocy...
-Tak oczywiście, możemy podjechć...
-Ale to później może za ten czas pójdziemy do kina?
-Dobry pomysł!- poszłyśmy do kina i no nie powiem film był nawet fajny...
Minęła już 18... Po seansie...
-Fajny był ten film!
-Też tak sądzę...
-Jedziemy do Louisa?
-A... Tak pewnie jedziemy!- po 15 minutach byłyśmy w szpitalu... Akurat trafiłam...
W sali Lou byli chłopcy z Dagą i Julią...
-Mamo to jest Harry, Liam, Louis, Zayn, a Nialla już znasz, Julię też...A to jest Daga!
-Miło mi was poznać,... Ale z was ciacha!
-Mamo...
-No co?
-Nic... Nic...
-Lou jak się czujesz?
-A dobrze już...
-Cześć kochanie!- cmoknęłam Nialla w usta.
-Cześć misiu...- siedzieliśmy wszyscy u Lou jakieś 30 minut...
Potem pojechałam z mamą do domu. Po 20.00 miał przyjechać do mnie Niall... To był superowy dziń spędzony ze mamą. Brakowało mi tego. Poszłam się umyć założyłam dres i ciepłe kapcie... Akurat przyszedł Niall...
-Hej Jessie!
-O cześć kotku!
-Słodko wyglądasz w tym drwsie...
-Ha ha ha... Przecież nie będę się wstydzić przy tobie...
-No raczej...
-To co robimy?
-Może pomożesz mi porobić ciasteczka?
-No jasne!
-To chodź...-poszłam z Niallem robić ciasteczka. Nawet robił to dobrze... Oczywiście więcej polewy zjadł niż dał na ciasteczka... Norma... Dzisiaj w ogóle nie myślałam o Maliku... I dobrze...

Witajcie!
To już rozdział 10 ale to zleciało :)
Mam nadzieje ze sie podobał :D
Teraz Jessie z mamusią... Następny będzie ciekawszy:)
Kolejny dodam jutro:) Pozdrawiam!
                                      niallerkowa 
 


Rozdział 9

Cały w krwi...
  
-Matko Louis co ci się stało?!
-Odwiozłem Dagę i... Ała...- złapał się za brzuch- spacerowałem trochę i napadły mnie jakieś dresy...
-Czekaj! co cię boli?!- zapytała zapłakana z wrażenia Julia.
-Skopali mnie... Brzuch mnie strasznie boli i całą twarz mam obolałą...
-Dzwonie po karetkę!- krzyknęłam.
-Dzwoń!- powiedziała Julia.- po 10 minutach przyjechała karetka i zawieźli Lou do szpitala...
Oczywiście pojechaliśmy z nim...  zaraz po tym jak wsiadłyśmy do karetki zadzwoniłam do chłopaków i do Dagi... Też powinna wiedzieć...
-Louis jak się czujesz?
-Już lepiej... Dzięki, że jesteście ze mną...
-Nie ma za co Lou...- po tym przytuliłam Lou tak delikatnie jak tylko umiałam. Płakać mi się chciał jak na niego patrzałam...
     Dotarliśmy na miejsce w zaledwie 5 minut. Położyli Louisa  opatrzyli mu rany...
Okazało się, że nic poważnego mu się nie stało... Po 10 minutach w szpitalu byli: Zayn, Harry, Niall, Liam i Daga...
-Jezu Lou nic ci nie jest?!- wparowała do sali Daga.
-Już mi lepiej... Nie musiałaś przyjeżdżać...
-Przestań!
-Lou wszystko ok ?!- pytali po kolei chłopcy.
   Potem wszyscy rozeszliśmy się do domu. Tylko Daga została na noc... Lekarz powiedział, że Louis musi zostać w szpitalu max dwa dni...
   Pojechałyśmy z Julią do domu całe zszokowane. Jak dobrze, że myśmy poszły do tego parku na ten cholerny spacer... Poszłyśmy spać. Dochodziła 5.00...Moja mama nas nie słyszała... Położyłyśmy się razem w moim pokoju. Cały czas myślałam o Louisie... Biedak... Wszystko go boli...
 

                                                            *****
12.00 rano
   
     Dochodziła 12.00 obudziłam Julię i pojechałyśmy do sklepu zrobić zakupy Louisowi.
Kupiłyśmy owoce, soki, słodycze i pluszowego króliczka z marchewką w łapce. Odgapiłam pomysł od Nialla z tym pluszakiem... Nie obrazi się...
Zawiozłyśmy mu zakupy i siedziałyśmy u niego tak z 45 minut.
-Hej Lou, jak się czujesz?
-A dobrze już. Dzięki za odwiedziny...
-Nie ma za co... Mamy coś dla ciebie...
-Co?- zapytał Lou, lubił  niespodzianki...
-Króliczek i zakupy...- dałyśmy mu białego słodkiego króliczka.
-O jeju! Dziękuje, he he jaki fajny króliczek...- zaśmiał się dziękując nam Lou.
- Mam do ciebie pytanie- powiedziałam.
-No dawaj...
-Podoba ci się Daga?
-No... Yyyy...
-Nam możesz powiedzieć...
-No tak podoba mi się! I to bardzo...
- Tak też myślałam...
-Daga jest bardzo fajna i taka piękna...
-Uuu Lou ktoś tu się chyba zakochał...
-Nie przesadzaj narazie mi się tylko podoba...
-Mmm... Narazie...
     Tak myślałam, że mu się podoba... Trudno było nie zauważyć... Ale to dobrze, przynajmniej Julia będzie miała pewność, że Harry zostanie jej i tylko jej...  W sumie ja na miejscu Dagi nawet bez Louisa bałabym się znowu dobierać do Hazzy... Bałabym się, że znowu dostanę w nos... Ha ha ha ha ha....
    Potem  pojechałyśmy z Julią do Dagi. Trochę żeśmy gadały i  potem pojechałyśmy razem do centrum handlowego. Kupiłyśmy kilka ciuszków po czym, poszłyśmy do chłopaków...
-Gramy w jakąś grę?- zapytał Malik.
-No jak tak bardzo chcesz...
A w co?- zapytała Julia.
-Może w butelką?
-Ok... ale bez żadnych zboczonych zadań proszę...
-Ok, ha ha ha ha!- zaśmiał się mulat.
-To ja kręce pierwsza!- krzyknęłam... - wypadło na Malika.
-Yyy.. To co zadanie czy pytanie?
-Wybieram zadanie- powiedziałam.
-Hmmm... W takim razie zatańczysz ze mną.... Walca! Ha ha ha ha ha !
-Aleś wymyślił... No dobra! Zadanie to zadanie...- i zatańczyłam z Malikiem...Patrzała się na mnie tymi swoimi oczodołami.... Na koniec puścił mi oczko... Hmm... Co to miało oznaczać?
-Dobra zadanie wykonałam! Teraz ty kręcisz...- wypadło mu na Hazzę...
-No więc Malik... Zadanie czy pytanie?
-Yyy... Pytanie poproszę...
-Więc... Hmm... Czy Gdybyś nie znał Nialla i Był z Jessie to ożeniłbyś się z nią?- Matko... Co mu do głowy przyszło?
-No gdybym nie znał Nialla i był z Jessie to pewnie, że tak. Czemu nie ? Ha ha ha....
-Ha ha ha ha ha ha !- zaczęłam się śmiać tak jak pozostali uczestnicy gry...
-No kochanie kręcisz...- powiedziała Julia- wypadło na Liama.
-Więc Haroldzie drogi... Wybór należy do ciebie...
-Zadanie...
-Yyy... Pójdziesz mi do sklepu po piwo! Ha ha ha ha!
-No pewnie... A nie możesz czegoś na miejscu??
-No dobra...
-Więc... Zaśpiewasz swoją solówkę z Best Song Ever...
-No już lepiej...- Hazza zaśpiewał i teraz kręcił Liam- wypadło na Nialla.
-No Liaś... Zadanie czy pytanie?- zapytał Nialler.
-Yyy... Pytanie.
-To co wolisz? Kompać się w tłuszczu z patelni czy zjeść żelki Haribo z papką dla dzieci?
-O Jezu! yyy chyba wybiorę tę drugą opcje...
-No dobra Niall teraz ty kręcisz- powiedział Hazza- wypadło na Julię...
-Pytanie czy zadanie Niallerku?
-Zadanie.
-Będziesz całował Jessie aż ci tchu nie zabraknie...- gdy Julia to powiedziała Zayn popatrzał się na mnie jakby chciał mnie zabić... Nwm dalczego...
-Mi pasuję- i zaczął mnie całować... Tak przy wszystkich... Cały Niall.
-No macie swój rekord 2 minuty i 16 sekund!- wykrzyczał Liam. Niall tylko uśmiechnął się do mnie...
-Dobra ja trochę zgłodniałam... Może coś zjemy?
-No ja też kochanie zgłodniałem... Zamówimy pizze?- zapytał Niall.
-Dobry pomysł...
-To ja pójdę zamówić- powiedział Niall.
-Ok...- potem  przyjechał koleś z pizzą i zaczęłiśmy jeść...
    Dlaczego Zayn tak dziwnie się zachowywał? Najpierw puścił mi oczko....
Później ta odpowiedź na to głupie pytanie Hazzy... Potem jeszcze ten wzrok Kiedy Niall mnie całował...
Dziwne...


Witajcie Kochani!
  Ciekawe czemu Malik zachowywał się tak wobec Jessie?
Hmm... Mam nadzieje, że rozdział się podobał :)
Jeszcze dziś lub jutro będzie 10 :*
Proszę o komentarze *.* 
                               niallerkowa ♥





Rozdział 8

Ale czemu?...
     
                                         ***Perspektywa Julii***
 
    No myślałam, że chyba zaraz wezme spluwę i odszczele jej w ten pusty łeb! A Jessie! Czy ona zwariowała?! Jak ona mogła przyprowadzić tą.... Do domu?!  Już ja sobie z nią to wyjaśnie...
O nie! Tak nie będzie! Najpierw chciała mi faceta odbić, a teraz jeszcze przyjaciół?! No jasne... Za dużo sobie pozwala... W ogóle kim ona jest?! Za kogo ona się uważa?!
Urywa mi się nagle jak z choinki jakaś Dagmara... No zaraz mnie szlag trafi! Dobra... Julia spokojnie... Ogar!
Nie! No nie! Jak ja mam być spokojna?!  Dość tego!


                                            ***Perspektywa Jessie*** 
     O Boże! Co ja zrobiłam?! Więc to jednak nie był zbieg okoliczności... To była ta Dagmara, która całowała się z Hazzą!
Patrzałam na Julię dając jej do zrozumienia, żeby się uspokoiła... Ale nic z tego...
Nagle Julia podeszła  do Dagmary... i.... Daga dostała w twarz!
-Julia! Nie przesadzasz trochę?!- wykrzyknęłam zszokowana.
-Spokojnie... należało mi się...- powiedziała Daga łapiąc się za swój obolały nos...
-Dobrze, że chociaż wiesz za co dostałaś! Najpierw próbowałaś mi faceta odbić?! A teraz co?!
Do przyjaciół mi się dobierasz?! O nie!- wykrzyczała wkurzona ma maska Julia.
-Poczekaj... Wysłuchaj mnie... Ja ci wszystko wy tłumacze...
-No słucham!
-Wtedy na tej imprezie zagadałam się z Harrym... I ja nie miałam w ogóle pojęcia, że on ma dziewczynę... A tym bardziej, że jest tam z tobą... To była chwila zapomnienia... Julia... Przepraszam cię... To się już nie powtórzy... Ja nic do niego nie czuję! Naprawdę! Możemy o tym zapomnieć?! I zostać kumpelkami?
-Wiesz co jeżeli tak ci na tym zależy... żebyśmy zostały kumpelkami i już do tego nie wracały... To ok...
Ale obiecuje ci, że jak jeszcze raz się do mojego Harrusia dobierzesz to...
-Nigdy w życiu! Obiecuje!
-A tak w ogóle to dlaczego chcesz być moją kumpelą?
-Bo bardzo polubiłam Jessie i ty też wydajesz się fajna...
-Dobra zapomnijmy o tym... I przepraszam cię... Nie boli cię już nos?
-Nie nie boli... Już przestał...
-He he... Już trochę lepiej...
       Matko... Nie wiedziałam do czego zdolna jest Julia! Dobrze, że się chociaż pogodziły... Bo jeszcze bym musiała po pogotowie dzwonić... No nie powiem Daga nie dostała lekko...
Nagle do pokoju wszedł Harry i zaniemówił widząc Dagę z rozwalonym nosem.... Do tego koło niej Julię...
-Daga co ty tu robisz?
-Ja...
-Ona jest teraz naszą kumpelą i przyszła na kawę!- wtrąciła się Julia.
-Aha... To dobrze... Czt sprawa wyjaśniona?
-Tak...
-A co ci się stało w nos?...
-Yyy... No wiesz należało mi się...
-Jezu... Julia? Serio?
-No przeprosiłam już...- powiedziała niewinnie Julia...
     Harry tylko westchnął i nic nie mówił... Potem przyszedł Niall... Opowiedziałam mu o wszystkim... Śmiał się trochę... Później pojechaliśmy do chłopaków.  Oglądaliśmy horror... Ale wcześniej, oczywiście zapoznałam Dagę z chłopakami.
-Hej chłopcy!
-O hej Jessie!- odpowiedzieli po czym podeszłam do każdego i cmoknęłam w policzek.
-A kto to?- zapytał Louis.
-No właśnie... To jest Daga- przedstawiłam wskazując na Dagmarę.
-Hej jestem Louis.
-A ja Liam.
-Zayn jestem- powiedzieli rzucając te swoje czarujące uśmieszki.
-Daga jestem- powiedziała.
-Dobra więc jak się już wszyscy znamy... to...
-Pooglądajmy horror!- krzyknął Lou.
-No okej- powiedziałam i poszliśmy wybrać film.
-To co może Carrie?- zapytał Lou.
-Słyszałam, że to fajny film... Oglądajmy- powiedziała Daga uśmiechając się niewinnie do Lou.
      Po chwili wszyscy siedzieliśmy na kanapie wcinając popcorn i naczosy...
Ja byłam wtulona w Nialla, Julia w Harolda, a Daga? Wow W Louisa? No cóż chyba sobie podpadli do gustu... koło mnie siedział Zayn cały czas klikając w telefon i nie odrywając od niego oczu...
Hmm... Ciekawe z kim tak piszę? Co chwilę uśmiechał się do telefonu... Cały Malik...
-Idę do kibla- szepnął Liam.
-Powiemy ci co cię ominęło...- powiuedziałam.
-Ok...
    Siedziałam spokojnie wpatrując się w ekran telewizora... Zapomniałam całkiem, że Liam poszedł do kibla... Nagle od tyłu dostałam pożądnie w łeb poduszką... Tsa... Liam wrócił...
-O ty hamie!
-Masz!
-Ałć!
-No to jak już zaczeliśmy to skończmy...- powiedział Harry, po czym Julia dostała w łeb, ha ha ha...
    Po jakiś 5 minutach w okół nas było pełno piór... Malikowi pękła poduszka...
-Ha ha ha ha ha ha - wszyscy zaczęliśmy się śmiać.... My z Julią miałyśmy zamiar zostać na noc... ale... Daga tego już nie wiedziałam...
    Tak sobie ostatnio myślałam jaką ja jestem cholerną szczęściarą, że ja go poznałam...
Myślałam też o tej ostatniej sytuacji, która zaszła na dworcu... Mój ojciec... Hmm... Czy dobrze wtedy zrobiłam?
Może mogłam z nim porozmawiać... O kilku ważnych sprawach?
Niee... Myśle, że dobrze zrobiłam, należało mu się... Dobra nie będę już o tym myśleć... Szkoda mi na to czasu...
-Kurde już 24! Ja już muszę iść...
-No co ty nie zostaniesz?- zapytał zdziwiony Lou.
-Niee... Wiesz nie mogę- powiedziała Daga... W sumie to tęż bym nie została pierwszego dnia...
-To chociaż cię odwiozę...- zaoferował się Lou.
-No ok, jak byś mógł...
-No to zbieraj się- powiedział zadowolony z siebie Louis.
-To pa wszystkim...
-Pa Daga! Miło było cię poznać...
-Was też pa pa!
    I Daga poszła z Louisem, Lia mrazem z Niallem zasneli.... Podobnie jak Hazza i Zayn.... A mi i Julii nie zabardzo chciało się spać...
-Idziemy się przejść?
-No chodź... Nic tu po nas- i poszłyśmy spacerowałyśmy po parku przez jakieś 2 godziny...
Nagle zobaczyłam, że ktoś stęka w krzakach... Tak jakby z bólu to był głos znany mi i Julii...
-Julia słyszysz?
-No właśnie to chyba dochodzi z tamtąd... Chodźmy zobaczyć może ktoś potrzebuje pomocy...
-Trochę się boje, ale okej... Chodźmy...- odchyliłam krzaki.. Jezus... To był cały w krwi...


Cześć Kochani! 
   Wyszło mi coś takiego z mojej głowy :) Mam nadzieję, że się podobało...
Będe wdzięczna jeżeli zostawicie po sobię ślad- komentarz <3
Następny rozdział będzie jeszcze dzisiaj lub jutro... 
Mam czas, bo jestem chora i nie chodzę do szkoły.... 
Więc mogę pisać :) Jeszcze raz bardzo Was proszę o komentarzę ;)
                                                                        niallerkowa ♥


środa, 13 listopada 2013

Rozdział 7

   Zamarło mi serce... To był...

-Jessie to ty?
    To była twarz, której nie widziałam 10 lat, ale wciąż ją pamiętam... Mój ojciec...
-Co ty tu robisz? Co ode mnie chcesz?!
-Spokojnie Jessie, co ty tutaj robisz o 3.00 w nocy na dworcu?
-Nie powinno cię to obchodzić!
-Jessie porozmawiaj ze mną...- powiedział łapiąc mnie za ramię.
-Zostaw mnie! Wiesz co?! Śmieszny jesteś! Po 10 latach, ty chcesz ze mną rozmawiać?!
-No ale... Jessie nie denerwuj się...
-Co fajnie ci się żyje?! Przez 10 lat miałeś mnie gdzieś... A teraz spotykasz mnie przypadkowo na dworcu i chcesz porozmawiać?!
-Nie miałem cię gdzieś cały czas o tobie myślałem... Ale jakoś tak urwały się kontakty między nami... i ... sama widzisz tak wyszło...
-Tak wyszło?!- nie umiałam się opanować po policzku poleciały mi łzy z nerwów.
   Nagle z ubikacji wyszedł Niall...na szczęście, bo jeszcze minuta i mój tata nie miał by już takiej gładkiej twarzy... Znienawidziłam go po tym jak zostawił mnie i mamę i bez słowa wyjechał... Nie odzywał się do mnie przez 10 lat wiedziałam tylko, że mieszka w Polsce ma kobietę... i...
-Jessie! Dlaczego płaczesz?! Co się stało?! Kto to jest?!
-Niall to jest mój ojciec! Który myśli, że wszystko jest w porządku i, że po 10 latach będe z nim spokojnie rozmawiać!
-Jessie spokojnie...
-Niech pan ją zostawi i nie zmusza do rozmowy jeśli tego nie chce!
-A ty smarkaczu nie wtrącaj się! Kim ty w ogóle jesteś?!- wykrzyczał mój ojciec.
-Zostaw go! To mój chłopak! I ma prawo się wtrącać!
    Nagle mój ojciec już wymierzał cios w twarz Nialla... Nie mogłam na to pozwolić! Stanęłam przed Niallem i prawie dostałam od mojego taty... Ale gdy zauważył że to ja zatrzymał ręke. Podjechał jakiś pociąg nie patrząc na numer wzięłam Nialla za rękę i wsiadłam do pociągu. Tylko wykrzyczałam:
-Nienawidzę cię!
     Po jakiś pięciu minutach ciszy, kiedy już ochłonęłam i zajażyłąm, że nie wiem do jakiego pociągu wsiedliśmy i że jesteśmy bez biletu... Mniejsza z tym... Jak on w ogóle śmiał się do mnie odezwać... Ja bym na jego miejscu zrobiła tak żebym go na tym dworcu nie zauważyła a nie... Nienawidzę tego człowieka!
-Jessie już w porządku?
-Tak w porządku.
 -Jessie wiesz, że jedziemy do  Westminster?
-Co?! Jezu! Wiem że wsiedliśmy nie powinniśmy tu wsiadać, ale musiałam od niego uciec...
-Spokojnie, to fajne miasto, zatrzymamy się w hotelu troche pozwiedzamy a jutro wieczorem wrócimy...
-Ok, tylko napisze mamie sms-a pewnie sięmartwi...
-No pewnie tak...
-Dobrze, że jesteś... Kocham Cię...
 Po czym wtuliłam się mocno w Nialla i urwał mi się film...  Dobrze, że go mam gdyby nie on to już dawno w kilku sprawach bym leżała... Kocham go i nigdy nie przestnę kochać... Czy to nie dzieje isę troche za szybko? Tyle rzeczy na raz ?
- Jessie jesteśmy na miejscu obudź się...
-O już... Chyba mi się przysnęło... Która godzina?
-Yyyy.... Dochodzi 6.00
-Aha...
      Po jakiś 20 minutach byliśmy w hotelu. Dostaliśmy pokój, oczywiście z jednym łóżkiem, no bo jak inaczej...  Weszliśmy do pokoju. Od razu z Niallem położyliśmy się. Strasznie chciało nam się spać po tej pełnej przygód nocy... Ok 15.00 obudziliśmy się... Czułam się nie żle jak na taki krótki wypoczynek...
Ok 16.00 poszliśmy na miasto trochę połazić... Było fajnie... po naszym spacerze poszliśmy do kawiarni.
Gdy szłam zamówić kawe nagle dobiła do mnie jakaś dziewczyna i wylała na mnie kawę...
-O Jezu! Przepraszam...
-Nic się nie stało...
-Jak się nazywasz?
-Dagmara, a ty?
-Jestem Jessie...
-Chodż poznasz mojego chłopaka..
-Ok.
-Niall to jest Dagmara, przedchwilą ją poznałam.
-Hej Daga.
-Hej Niall.
   Po długiej rozmowie z Dagmarą okazało się że wraca tym samym pociągiem co my  i też do Londynu. Dagmara... Hmm... Tak nazywała się ta laska co całowała się z Haroldem... Nie... To musi być zbieg okoliczności...
   Gdy wróciliśmy do Londynu zaprosiłam Dagę  na herbate, wydawała się miła...
-Może wpadniesz do nas na herbatę?
-No o.
-A o której?
-No jest 17.00 to może ok 18.30?
-No ok to będe
     Pożegnałam się z Dagą i podałam jej oczywiście adres... Weszłam do domu i Julia od razu zaczęła obrzucać mnie pytaiami gdzie byłam co robiłam itp...
-Gdzie ty byłaś martwiłam się o ciebie?!
-Byliśmy w  takim fajnym miasteczku trochę orzez przypadek...
-Jak to przez przypadek?
-Później ci powiem... Opowiadaj co tam z Harrym.
-Spoko pogodziliśmy się.
-Widziałam... Jak wczoraj śmiesznie spaliście.
-Ha ha ha.
I zaczęłyśmy się śmiać obydwie...
        Dochodziła już 18.00 Przypomniałam sobie, że zaraz ma wpaść Daga...
-O 18.30 będziemy mieć gościa...
-Co a kto to?
-Taka fajna laska... Poznaliśmy ją w kawiarni...
-A jak ma na imię?
-Czekaj jak jej tam było... A! już wiem D....  I nie zdążyłam dokończyć, przerwał mi dzwonek do drzwi...
To była Dagmara... Otworzyłam drzwi
-Hej Jessie.
-O hej Daga!
Nagle pojawiła się Julia... Gdy zobaczyła Dagmarę nagle zamarła...Julia stała nieruchomo gapiąc się w Dagę... Miała tak zabijający wzrok... Wyglądała jakby chciała ją zabić...
Ale czemu?



To już 7 rozdział :) mam nadzieje że się podobał :) kolejny za 2 dni :)

Rozdział 6

  Wróciliśmy z basenu w domu nikogo nie było słychać... Zajrzałam do pokoju mamy (tam zostawiłam Julię) i zobaczyłam... Normalnie chciało mi się tak śmiać, ale się powstrzymałam... Na łóżku leżała Julia, a raczej spała razem z Hazzą wtuleni w siebie... W tak dziwnej pozycji, ha ha ha ha ha... Wyglądali słodko, czy to znaczyło, że się pogodzili? No pewnie, więc jednak mi się udało... Zawołałam Nialla żeby ich zobaczył:
-Niall zobacz... Ha ha ha ha ha ha!
- Jakie pozycje... Ha ha ha ha !
-Chyba się pogodzili...
-Jesteś wielka...
-Oj tam, oj tam...
   Poszliśmy z Blondynkiem na dół. Była już 22.00 nagle do domu wparowała moja mama i zastała mnie i Nialla całujących się... Jezu, musiała przyjechać akurat teraz? Kiedy Julia z Harrym śpią w jej pokoju a ja z Niallem mieliśmy oglądać film... A tak w ogóle...  Moment, pżecierz ona miała wrócić w sobote, a jest wtorek...
-O mamo... a... co ty, ty turobisz?!- powiedziałam zdziwiona na maksa.
-Ja wróciłam wcześniej... Tak wyszło. Skrócili nam delegacje... Widzę, że dużo się tu zmieniło podczas mojej nieobecności...
-No wiesz nie było cię prawie miesiąc nie odzywałaś się w ogóle... To jest Niall-wskazałam na Blondynka- Mój nowy chłopak, jesteśmy razem, odkąd wyjechałaś...
-Aha... Witaj Niall!  Jestem Katrin, mama Jessie.
-D.. Dzień Dobry...- powiedział zaskoczony trochę Niall.
-Mamo bo wiesz w twoim pokoju śpią Julia z Harrym...
-Julia z kim? Kto to jest Harry ?
-Mamo Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn to zespół One Direction... Poznałam ich przez przypadek i od wtedy są to moi przyjaciele, a Niall jest Moim chłopakiem...
-A harry jest z Julią? tak?
-No tak... I ostatnio się pokłócili, a teraz si pogodzili i zasnęli razem...
-Aha... A Julia ? Ona z nami mieszka? Czy jak?
-No może prawda? Bo rodzice Julii wyjechali na rok do ciotki do Hiszpani i Julia mieszka sama i no wiesz to może mieszkać z nami?
-No pewnie, że tak! Ciesze się, że wrwszcie znalazłaś sobie kogoś...
-Tsaa...
 -Mamo to my się pójdziemy przejść za pół godziny wrócimy, ok ?
-Ok, a ja się teraz rozpakuje...
    Szybko wzięłam za rękę Blondynka i  zaciągłam go w stronę drzwi... No nie powiem nie jest mi na rękę to że mama przyjechała właśnie dzisiaj... Ale trudno... Dobrze, że mama nie była zła, o Julię... Musiałam wytłumaczyć to jakoś Niallowui:
-Jezu! Sorki... Wiem, że jesteś trochę w szoku, ale ja sama nie wiedziałam...
-Jessie, spokojnie... Twoja mama jest bardzo spoko... Polubiłem ją.
-To dobrze, ciesze się...
-Późno już wracajmy do domu...
-Nie chce wracać do domu zaszalejmy!
-No ok... Jak chcesz może chodźmy do...
-Co galerii nadworzec centralny!
-Jessie dobrze się czujesz to daleko....
-W sumie to czemu nie...-powiedział Niall.
-O patrz jedzie autobus na eorzec! Chodź szybko!
-Co tak wolno biegniesz?! Nie zdąrzymy!
-Nie dam już rady...
-No cóż...- nagle Niall wziął mnie na ręce i zaczął ze mną biec co sił w nogach...
-Niall! jestem ciężka!
-Nie przesadzaj...
-Jezu!!! Niall! Jakiś wilczur nas goni...
-O kurdę...
-Aaaaa! Niall to jest coraz bliżej...- naszczęście w porę przyjechał autobus i wśedliśmy z Niallem odrazu
-Uff...nareszcie...
-Ha ha ha ha ha ha !!! Ale przygoda...
-No...
-Dzięki, za przejażdżkę...
-He He spoko!
      Minęło jakieś 25 minut i byliśmy  w galerii była 1.00 w nocy! Trudno ważne że dobrze się bawimy... 
Poszliśmy na dworzec nagle oboje zgłodnieliśmy... Poszliśmy do budki: KEBAB 24h i kupiliśmy dwa ogromne kebaby z dużą ilością mięsa... Nażarliśmy się jak małe dzieci... Potem przeszliśmy się wzdłuż peronu numer 2... Żeby nam się trochę te kebaby  ułożyły... Niallowi zachciało się sikać... Poszliśmy w stronę ubikacji.  Niall poszedł a ja czekałam przed kiblem... Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Serce mi zamarło odwróciłam się a to był...