Moją jedyną deską ratunku była Julia...
-H...Halo...
-Jessie to ty?! Wiesz jak się martwiłam?!
-Co się dzieje z Niallem gdzie on jest?
-Jessie za 10 minut u cb będę...
-Ok...
Poszłam do łazienki... W lustrze zobaczyłam potwora... Wyglądałam jak jakaś krwawa merry...
Rozczochrane włosy... Rozmazany makijaż... Masakra... Umyłam twarz... I trochę się ogarnęłam...
dzwonek do drzwi...
-Julia to ty?
-Tak to ja...- nagle usłyszałam głos Julii i jeszcze jakiś męski głos... Tak to był głos już czeżwy głos Nialla.
-Julia nie tak się umawiałyśmy... Miałaś przyjechać sama! Nie będę z nim rozmawiać!
-Ale Jessie ja ci wszystko wytłumaczę...- powiedział przez drzwi Niall, tak naprawde brakowała mi go jak fix...
-Jessie! Otwurz prosze cię...
-Jessie porozmawiajcie chociaż...- powiedziała Julia...
-Dajcie mi wszyscy święty spokój!- po moim policzku znów popłynęły dwa strumienie słonej cieczy...
Zsunęłam się po drzwiach i słuchałam co mówi Niall...
-Julia ona mi tego nie wybaczy...
-Przestań tak głupio gadać!
-No ale sama widzisz nie chcę mnie widzieć...
-To zrób coś! A nie będziesz marudzić... Tym nic nie zrobisz...
-Ona musi znać prawdę... Wie przecierz dobrze że po samych drinkach bym tego nie zrobił...- no tyo świetnie czyli jednak ćpał...
-Ale przecierz wiesz, że ty sam tego nie zrobiłeś...
*** PERSPEKTYWA NIALLA***
Wczoraj w klubie... Już wiem co zrobiłem i dlaczego tak się zachowywałem... Nie wiem dlaczego ta osoba to zrobiła... Boję się że ona mi tego nie wybaczy.... Ja nie byłem świadomy tego co robię...
Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez Jessie... Mojej kochanej Jessie...
Już nic z tego nie rozumiałam... Poszłam do swojego pokoju na górę... Zobaczyłam, że na moim wyświetlaczu widniało 69 nieodebranych połączeń od Nialla i do tego 47 od Malika... Co on do jasnej choplkery ode mnie chce?! Oczywiście Malik... Po co on wczoraj za mną poszedł?!
Miałam otwarty balkon chciałam podsłuchać jeszcze troszeczke rozmowy Nialla z Julią... Leżałam na łóżku wtulona w poduszkę... Po policzku zpływały mi łzy... Moimi żonami były chusteczki a mężami dres i kakao...
Nagle usłyszałam stukanie w balustradę balkonu... Przestraszyłam się trochę... Odwróciłam się by zobaczyć co tak wali o ten balkon... Nagle ujrzałam zmarnowaną twarz z bląd włosami...
-Jessie proszę wysłuchaj mnie chociaż i już sobię pójdę...
-Po co ja mam cię słuchać?! Dobrze wiem że ćpałeś!
-Jessie to nie tak... Wczoraj jak poszłaś tańczyć z Malikiem ja zamówiłem sobie drinka... Nie chciałem dużo pić.. Wiesz że nie przepadam za alkocholem...
-Nie przepadasz za alkocholem?! Niall koło ciebie stało 25 szklanek po drinkach!
-Daj mi skończyć misiu proszę cię...
-No mów bo jestem ciekawa tego durnego tłumaczenia...
-No i zamówiłem dwa drinki... I trzeci jakoś za specjalnie mi nie smakował... Był mdły i zaczęło mi się robić nie dobrze i kęciło mi się strasznie w głowie... Po chwili przeszło i byłem w niesamowitym amoku....
Strasznie chciało mi się więcej drinków i tak do tego doszło że się strzasznie nachlałem...
-Niall właśnie powiedziałeś moi reakcje organizmu na marychę...
-No właśnie...Rano obudziłem się w domu w moim łóżku... Nawet nic nie pamiętałem zeszłem a na dole skówali w kajdanki Malika... Już sam nie wiedziałem o co chodzi jedynie strasznie bolała mnie głowa... Później Hazza wszystko mi powiedział...
-Co?! Czemu skówali Malika?! Co on zrobił?!
-Wczoraj jak piłem tego drugiego drinka siedział ze mną kumpel Malika... Okazało się że właśnie on ten kumpel pod rozkazem Malika dosypał mi do drinka Marychę... Nie wiem dlaczego to zrobił... Później krzyczał, że to prze ze mnie... Ostatnio widziałem że Malik dziwnie się zachowuję w stosunku do ciebie...
Chciał po prostu być twoim wybawicielem podczas gdy ja wygadywałem te głupstwa...
-Jessie przepraszam cię!!! Wybacz mi! Błagam cię!!! Kocham cię i nie wybacze sobie tego jak mnie zostawisz...
-Niestety... Tak to prawda...
-Jezu Niall jak ja za tobą tęskniłam! Tak wybaczam ci i nie zostawię cię... To nie twoja wina przecierz...
-Dziękuję ci Jessie...
-Matko ale dlaczego?! Dlaczego Zayn to zrobił?!
-Bo zakochał się w tobie...
-Japieprze!
-A wypuszczą go chociaż?
-Podobno tak...
-Spać mi się chcę...
-Mi też misiu...
-To ja może przyjdę później!- krzyknęła Julia z balkonu...
-OK...
-Niall połuż się koło mnie... Chodżmy spać...
-Jak chcesz...
Witajcie marcheweczki!
Wyszło coś takiego... Nie zbyt fajny rozdział :(
Wiem... Ale nie miałam zbyt dużo czasu... :(
Mimo to myśle że się podobał :D
Pozdrawiam Niallerkowa ♥
