piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 18

                              ***Nadal z perspektywy Harr'ego***


     Wszedłem do sali, gdzie leżała Jess... Jak ją zobaczyłem płakać mi się chciało... Leżała z zamkniętymi oczami a jej ręka była cała obandażowana. Była podłączona do kroplówki... Cały czas nie dawało mi to spokoju, że to moja wina!!! Trzeba było jej nic nie mówić, że ją kocham... Wtedy nie miała by mnie na sumieniu i nic by jej się nie stało... Ale przecież sama powiedziała, że mnie kocha... Więc ona może rzeczywiście coś do mnie czuje...
     Podeszłem do niej i siadłem na małym krzesełku przy jej łóżku... Złapałem ją za rękę i zacząłem delikatnie ją całować (rękę). Wtuliłem się w jej brzuch i leżałem... Nadal nie mogłem sobie tego wybaczyć... Po policzku spłynęły mi łzy... Wiem nie powinnienem się mazać, ale.... Nagle poczułem, że ktoś bawi się moimi włosami. Podniosłem głowę... I zobaczyłem, że ta piękna istota się obudziła!
-Boże Jessie! Mój ty skarbie najdroższy, koteczku ty mój piękny, misiaczku... Boże! Jess! Nawet nie wiesz jak ja się bałem, że ty... Że się już nie wybudzisz...- powiedziałem i znowu zacząłem płakać...
-H...Harry...- wyjąkała- Harry, ale dlaczego się bałeś o mnie?- zapytała. Głupie pytanie... Przecież wie, że ją kocham...
-Bo cię kocham...- wyszeptałem jej do ucha.
-Ja...- i nagle usłyszłem tylko "piiiiiiiiiii...."... Po chwili zobaczyłem... K****!!! Przecież ona jest do aspiratora podłączona...
-Lekarza szybko! LEkarza!!! Coś się z nią dzieję!!!
-Proszę pana proszę opuścić salę... Będziemy reanimować!- wybiegłem z sali i stałem za szybą... Zaczęli ją reanimować... Boże!!! Jeżeli jej się coś stanie... To ja się zabiję... Nie! Nie mogę tak myśleć... Będzie dobrze...
-Musi być... Musi...- powiedziałem sam do siebie pod nosem a po policzku spłynęły mi łzy... Po chwili z sali wyszedł lekarz... Myślałem, że serce mi wyskoczy ze strachu...  Jak on szedł w moją stronę...
-Panie Styles?
-Tak! To ja!!! Niech pan mi powie co się z nią stało...! Czy ona żyję?!- wykrzyczałem.
-Spokojnie... Na szczęście, picem, że tak powiem uratowaliśmy ją... Żyję... Teraz jest pod wpływem leków usypiających, musi dużo odpoczywać... Niestety teraz nie może pan do niej wejść...  Niech pan jedzie do domu, musi pan odpocząć... Jutro rano będzie mógł pan ją zobaczyć...
-Dziękuję.... Dobrze to jutro rano będę tutaj na pewno...- powiedziałem i odeszłem w szoku...
      


                                                         ***30 minut później***


    Wszedłem do domu i miałem ochotę się upić na śmierć.... Louisa, Zayna i Liama jeszcze nie było w domu... Na szczęście... Ciekawe co im bym powiedział o Jessie.... A Niall ma wrócić dopiero za 3 tygodnie... Poszedłem do kuchni a na stole leżał list:


                       "Pojechaliśmy na tydzień do francjii.... 
                   Wiemy że i tak byś z nami nie pojechał,
                  więc zosawiliśmy Ci list... Do zobaczenia za tydzień xx
                                                    Lou, Li, Zayn :)


  Boże... Przynajmniej nie będą wypytywali się o Jessie... Walłem się spać... Bo strasznie bolała mnie głowa... Ten dzień był straszny.... Straszny, to mało powiedziane... Chciałem szybko zasnąć żeby już przy niej być już móc dotykać jej rąk...Włosów.... W końcu zasnąłem....
     Obudziłem się, spojrzałem na zegarek.... Była 3:43.... Zamknąłem oczy żeby znów zasnąć ale coś mi nie wyszło nie mogłem spać... Stwierdziłem, że już tak dłużej nie wytrzymam.... Wstałem, ubrałem na siebie spodnie i koszulkę, zawiązałem buty, wsiadłem w samochód i pojechałem w stronę szpitala...
Wbiegłem do szpitala... Usiadłem w poczekalni na krześle zaraz obok drzwi od sali Jess... Siadłem i czekałem na wiadomość lekarza...


Cześć Misiaki! :)
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ;)
Wiem miał być do tygodnia, ale jest już dziś... :)
Następny nwm kiedy będzię :*
Proszę o KOMENTARZĘ :) 
                      niallerkowa ♥


1 komentarz: