***OCZAMI DAGI***
Louis... Hmmm... No nie powiem.... Fajny z niego gość. A nawet bardzo fajny...
Nie wiem dlaczego, ale on jest jakiś wyjątkowy z pośród chłopaków..... On jest jakiś inny.
Jest taki słodki i zabawny.... Hej Daga! Nie zapominasz się trochę ?! Weź się ogarnij !
Czy ja coś do niego czuje?! Nie... Nie Daga! Czy ty się zakochałaś?! Przecież znasz go dopiero 2 tygodnie!
Ale to przecież wystarczająco czasu żeby go dobrze poznać... Dobra, dobra... Pomyśle nad tym później...
***OCZAMI LOUISA***
Ja zwariuje! Cały czas myśle o niej! O DAGMARZE!!! Czy to aby nie za wcześnie?!
Lou Ogar... Dopiero co nie wyszło ci z Eleanor... Boje się, że z Dagą też zawalę sprawę...
Ale ona jest inna... Tak cholernie mi się podoba... Te jej oczy i włosy....
I te usta... Które pewnie smakują lepiej niż wyglądają... Lou! Co ty gadasz!
Ogarnij się! Ale w sumie... Czemu mam się ogarnąć? Przecież to może być ta jedna jedyna...
Która będzie mnie kochać najmocniej na świecie.... Dla której nie będę tylko zwykłym chłopakiem dla szpanu... Niby dlaczego ona jedyna została ze mną w szpitalu na noc? Wcale nie musiała...
Ale została... Czy ona coś do mnie czuje? Czy ja czuje coś do niej?
*** OCZAMI JESSIE***
Dzisiaj umówiłam się z Niallem i z chłopakami.... Jak i z Dagą i z Julią oczywiście do klubu na impreze...
Lou już wyzdrowiał... Wczoraj wyszedł ze szpitala... Już czuje się dobrze. Na szczęście.
Musze jechać do sklepu po jakąś kiecke... Zabiore ze sobą Julię...
Wiem, że przecież wczoraj cały dzień byłam w centrum handlowym.... Ale skąd miałam wiedzieć, że będzie
impreza... Obudziłam Nialla i zadzwoniłam do Julii.
-Halo?
-Hej Jessie to ty?
-Tak to ja.
-Idziesz dzisiaj na tą impreze?
-No tak... Właśnie w tej sprawie dzwonie...
-Coś się stało?
-Nie tylko.... Masz się w co ubrać?
-No nie za bardzo...
-Jedziesz zemną po południu na sklepy?
-No jasne, że tak.... Wypadało by jakoś wyglądać...
-To o 12.00 pod centrum handlowym...
-Ok to do zobaczenia... Buziaki!
-Pa pa kocham cię.
-Ja ciebie też!
Była już 11.00 poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Niall oczywiście jeszcze spał... No można powiedzieć, że drzemał... Związałam włosy w kitkę i weszłam pod prysznic... Umyłam włosy... Później wysuszyłam je i wyprostowałam... Wyjątkowo... Wzięłam tusz do rzęs i podmalowałam je. Nałożyłam na powieki delikatny popielaty cień. Usta machnęłam bezbarwnym błyszczykiem i przypudrowałam nosek...
wyszłam z łazienki było w pół do dwunastej. Założyłam kremowe rurki, biały podkoszulek i na to luźny brązowy sweterek.
-Kochanie wstawaj już 12.00 dochodzi...
-Ehe... Już wstaje...
-Już to już! Wstawaj bo zawieziesz mnie pod centrum handlowe... Umówiłąm się z Julią o 12.00
-Ok- wstał umył zęby, przeczesał włosy ręką. Po czym ubrał spodnie i koszulkę...
-A kochanie! Mam coś dla ciebie zapomniałam...
-A co ?
-Podoba się?- i dałam mu koszulkę, którą kupiłam wczoraj... Z napisem "Free Hugs".
-Dziękuję kochanie jest super!- i cmoknął mnie w policzek...
Podwiózł mnie na sklepy i akurat w tym samym czasie podjechał Hazza z Julią.
-Hej!
-Hej Jessie!- cmoknęła mnie w policzek Julia.
-Cześć Hazza!
-Hej Jessie- cmoknął mnie w policzek...
-No to my idziemy a wy przyjedźcie po nas za 3 godziny...- powiedziałam.
-Kobiety...- westchnął Harry i poszedł z Niallem w strone auta.
- to co idziemy po sukienki najpierw...?
-Tak, chodź!
-No ja tak a ty?
-Też...
Poszłyśmy na sklepy przełaziłyśmy cały sklep i w końcu znalazłam idealną sukienkę dla siebie...
To była piękna miętowa mini a do niej wysokie, białe szpilki na platformie...
Cudo!
Po zakupach pojechałyśmy z Julią do mnie do domu... Zakręciłam włosy zrobiłam mocny makijaż...
Pomalowałam też Julię. Ona też miała loki... Włożyłyśmy nasze nowe sukienki i buty i już dochodziła 19.00, a właśnie o tej godzinie mieli po nas przyjechać chłopcy..
-Wow!- krzyknęli oboje jak nas zobaczyli.
-Cześć kochanie- powiedziałam jak gdyby nigdy nic...
-To co jedziemy?- zapytała Julia.
-T...Tak... Odpowiedzieli chłopcy. Po 20 minutach byliśmy w klubie. Przywitałam się z Dagą i z chłopakami.
Daga też wyglądała ślicznie.
-Wyglądasz ślicznie...- nagle ktoś czepnął mi do ucha.
-Dzięki...- powiedziałam, to był Malik...
-Zatańczysz ze mną kochanie?- zapytał już na szczęście Niall.
-Jasne...- i poszliśmy tańczyć... Tańczyło mi się super... Po 30 minutach tańca siedliśmy z Niallem przy barze...
-Poproszę dwa mocne drinki- powiedział Niall do barmana.
-Już się robi- odpowiedział. Wypiłam chyba z 5 drinków i do tańca poprosił mnie Zayn... Wachałam się, ale to przecież tylko mój przyjaciel... Poszłam z Zaynem tańczyć i zostawiłam Nialla samego przy barze...
-Gdzie masz Perie?- zapytałam
-Pokłóciłem się z nia...
-Pogodzicie się...
-Tsaa....
-Serio pięknie wyglądasz...
-Dzięki- powiedziałam nieśmiało... Dlaczego zawstydzałam się przy nim?!
-Wiesz co ja pójdę odpocząć- powiedziałam...
-No ok...- Jezu... Jak dziwnie się czułam w objęciach Malika...
Poszłam do Nialla... Ten widok mnie przeraził... On siedział przy barze... Wyglądał jak naćpany....
Koło niego leżało 25 pustych szklanek po drinkach! I w ręce miał jeszcze jednego...
-Cześć kochanie! co tam słychać?! Jak się bawisz?!- wygramolił z ust słowa... Plątał mu się już język...
-Niall! Zwariowałeś!? Ile ty wypiłeś?! Popatrz na siebie jak ty wyglądasz!- krzyknęłam poirytowana.
-Sppp...pokojne kk..ochani...e- "powiedział" nial
-Jak mam być spokojna?!
-Jessie uspokuj się!
-Nie krzycz po mnie!
-Bo co ?! Nie będziesz mi rozkazywać!
-Horan! Chamuj trochę co?!- powiedział Harry.
-A ty się nie wtrącaj!- uderzył Harrego w nos!
-Upiłeś się jak świnia!- krzyknęłam.
-Mała spokojnie może chcesz zatańczyć...?
-Niall! Dobrze się czujesz?! Co się z tobą dzieje? Brałeś coś?!
-Co ty tu robisz?!
-Jessie wiem, że jesteś zła... Ale spokojnie...
-Nie! Nie będę spokojna!!!
-Po co za mną poszedłeś?!
-Bo bałem się, że zrobisz coś głupiego...- objął mnie Malik.
-Zostaw mnie! Słyszysz zostaw! Poradzę sobie!
-Ale..
-Nie słyszałeś co powiedziałam?!
-Dobra jak chcesz...
-Tak właśnie chce!
Boże! Dlaczego ja wyżywam się na nim?! Przecież ona chciał mi pomóc... Co ja robię?!
Nie chce mi się żyć! Nie chce! To nie ma sensu! Nie chce mi się dalej iść! Siadłam na ławce... Bez szpilek... Kurzyłam papierosa... Nie wiedziałam gdzie jestem... W sumie to nie obchodziło mnie to...
Dobra idę dalej... Po 20 minutach byłam w okolicach mojego domu... Doszłam do domu, na szczęście mamy nie było w domu... Pojechała gdzieś do ciotki... Wyciągłam z ledwością kluczę otworzyłam drzwi poszłam do pokoju i pomyślałam o żyletce... Nie nie będe sobie życia marnować... Walłam się na łóżku i w ciągu sekundy zasnęłam...
Cześć cukiereczki!
Takie coś mi wyszło :) Obiecałam ciekawszy więc
myśle, że on jest ciekawszy od tamtego...
Następny rozdział bedzie dzis lub jutro :)
Mam nadzieję że ten sie podobał :*
Pozdrawiam niallerkowa ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz