czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 9

Cały w krwi...
  
-Matko Louis co ci się stało?!
-Odwiozłem Dagę i... Ała...- złapał się za brzuch- spacerowałem trochę i napadły mnie jakieś dresy...
-Czekaj! co cię boli?!- zapytała zapłakana z wrażenia Julia.
-Skopali mnie... Brzuch mnie strasznie boli i całą twarz mam obolałą...
-Dzwonie po karetkę!- krzyknęłam.
-Dzwoń!- powiedziała Julia.- po 10 minutach przyjechała karetka i zawieźli Lou do szpitala...
Oczywiście pojechaliśmy z nim...  zaraz po tym jak wsiadłyśmy do karetki zadzwoniłam do chłopaków i do Dagi... Też powinna wiedzieć...
-Louis jak się czujesz?
-Już lepiej... Dzięki, że jesteście ze mną...
-Nie ma za co Lou...- po tym przytuliłam Lou tak delikatnie jak tylko umiałam. Płakać mi się chciał jak na niego patrzałam...
     Dotarliśmy na miejsce w zaledwie 5 minut. Położyli Louisa  opatrzyli mu rany...
Okazało się, że nic poważnego mu się nie stało... Po 10 minutach w szpitalu byli: Zayn, Harry, Niall, Liam i Daga...
-Jezu Lou nic ci nie jest?!- wparowała do sali Daga.
-Już mi lepiej... Nie musiałaś przyjeżdżać...
-Przestań!
-Lou wszystko ok ?!- pytali po kolei chłopcy.
   Potem wszyscy rozeszliśmy się do domu. Tylko Daga została na noc... Lekarz powiedział, że Louis musi zostać w szpitalu max dwa dni...
   Pojechałyśmy z Julią do domu całe zszokowane. Jak dobrze, że myśmy poszły do tego parku na ten cholerny spacer... Poszłyśmy spać. Dochodziła 5.00...Moja mama nas nie słyszała... Położyłyśmy się razem w moim pokoju. Cały czas myślałam o Louisie... Biedak... Wszystko go boli...
 

                                                            *****
12.00 rano
   
     Dochodziła 12.00 obudziłam Julię i pojechałyśmy do sklepu zrobić zakupy Louisowi.
Kupiłyśmy owoce, soki, słodycze i pluszowego króliczka z marchewką w łapce. Odgapiłam pomysł od Nialla z tym pluszakiem... Nie obrazi się...
Zawiozłyśmy mu zakupy i siedziałyśmy u niego tak z 45 minut.
-Hej Lou, jak się czujesz?
-A dobrze już. Dzięki za odwiedziny...
-Nie ma za co... Mamy coś dla ciebie...
-Co?- zapytał Lou, lubił  niespodzianki...
-Króliczek i zakupy...- dałyśmy mu białego słodkiego króliczka.
-O jeju! Dziękuje, he he jaki fajny króliczek...- zaśmiał się dziękując nam Lou.
- Mam do ciebie pytanie- powiedziałam.
-No dawaj...
-Podoba ci się Daga?
-No... Yyyy...
-Nam możesz powiedzieć...
-No tak podoba mi się! I to bardzo...
- Tak też myślałam...
-Daga jest bardzo fajna i taka piękna...
-Uuu Lou ktoś tu się chyba zakochał...
-Nie przesadzaj narazie mi się tylko podoba...
-Mmm... Narazie...
     Tak myślałam, że mu się podoba... Trudno było nie zauważyć... Ale to dobrze, przynajmniej Julia będzie miała pewność, że Harry zostanie jej i tylko jej...  W sumie ja na miejscu Dagi nawet bez Louisa bałabym się znowu dobierać do Hazzy... Bałabym się, że znowu dostanę w nos... Ha ha ha ha ha....
    Potem  pojechałyśmy z Julią do Dagi. Trochę żeśmy gadały i  potem pojechałyśmy razem do centrum handlowego. Kupiłyśmy kilka ciuszków po czym, poszłyśmy do chłopaków...
-Gramy w jakąś grę?- zapytał Malik.
-No jak tak bardzo chcesz...
A w co?- zapytała Julia.
-Może w butelką?
-Ok... ale bez żadnych zboczonych zadań proszę...
-Ok, ha ha ha ha!- zaśmiał się mulat.
-To ja kręce pierwsza!- krzyknęłam... - wypadło na Malika.
-Yyy.. To co zadanie czy pytanie?
-Wybieram zadanie- powiedziałam.
-Hmmm... W takim razie zatańczysz ze mną.... Walca! Ha ha ha ha ha !
-Aleś wymyślił... No dobra! Zadanie to zadanie...- i zatańczyłam z Malikiem...Patrzała się na mnie tymi swoimi oczodołami.... Na koniec puścił mi oczko... Hmm... Co to miało oznaczać?
-Dobra zadanie wykonałam! Teraz ty kręcisz...- wypadło mu na Hazzę...
-No więc Malik... Zadanie czy pytanie?
-Yyy... Pytanie poproszę...
-Więc... Hmm... Czy Gdybyś nie znał Nialla i Był z Jessie to ożeniłbyś się z nią?- Matko... Co mu do głowy przyszło?
-No gdybym nie znał Nialla i był z Jessie to pewnie, że tak. Czemu nie ? Ha ha ha....
-Ha ha ha ha ha ha !- zaczęłam się śmiać tak jak pozostali uczestnicy gry...
-No kochanie kręcisz...- powiedziała Julia- wypadło na Liama.
-Więc Haroldzie drogi... Wybór należy do ciebie...
-Zadanie...
-Yyy... Pójdziesz mi do sklepu po piwo! Ha ha ha ha!
-No pewnie... A nie możesz czegoś na miejscu??
-No dobra...
-Więc... Zaśpiewasz swoją solówkę z Best Song Ever...
-No już lepiej...- Hazza zaśpiewał i teraz kręcił Liam- wypadło na Nialla.
-No Liaś... Zadanie czy pytanie?- zapytał Nialler.
-Yyy... Pytanie.
-To co wolisz? Kompać się w tłuszczu z patelni czy zjeść żelki Haribo z papką dla dzieci?
-O Jezu! yyy chyba wybiorę tę drugą opcje...
-No dobra Niall teraz ty kręcisz- powiedział Hazza- wypadło na Julię...
-Pytanie czy zadanie Niallerku?
-Zadanie.
-Będziesz całował Jessie aż ci tchu nie zabraknie...- gdy Julia to powiedziała Zayn popatrzał się na mnie jakby chciał mnie zabić... Nwm dalczego...
-Mi pasuję- i zaczął mnie całować... Tak przy wszystkich... Cały Niall.
-No macie swój rekord 2 minuty i 16 sekund!- wykrzyczał Liam. Niall tylko uśmiechnął się do mnie...
-Dobra ja trochę zgłodniałam... Może coś zjemy?
-No ja też kochanie zgłodniałem... Zamówimy pizze?- zapytał Niall.
-Dobry pomysł...
-To ja pójdę zamówić- powiedział Niall.
-Ok...- potem  przyjechał koleś z pizzą i zaczęłiśmy jeść...
    Dlaczego Zayn tak dziwnie się zachowywał? Najpierw puścił mi oczko....
Później ta odpowiedź na to głupie pytanie Hazzy... Potem jeszcze ten wzrok Kiedy Niall mnie całował...
Dziwne...


Witajcie Kochani!
  Ciekawe czemu Malik zachowywał się tak wobec Jessie?
Hmm... Mam nadzieje, że rozdział się podobał :)
Jeszcze dziś lub jutro będzie 10 :*
Proszę o komentarze *.* 
                               niallerkowa ♥





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz