piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 1

  Godzina 7.00... Zadzwonił budzik,co oznaczało że musze wstać... Zaspana podniosłam się z poduszki i usłyszałam wołający głos mamy dochodzący z dołu:
- Jessie! Wstawaj! Julia po ciebie przyszła!- zawołała.
-Już schodzę! Tylko się ubiorę!-odpowiedziałam i z niechęcią wstałam z łóżka.
  Wyjrzałam przez okno. Jak zwykle padało... Standard przecież to Londyn.... Poszłam do łazienki umyłam zęby i związałam włosy w kitkę. Po czym wzięłam szybki prysznic i  poszłam w stronę szafy. Ubrałam kakaowe rurki, białą bluzkę z misiem i beżowy sweterek. Podmalowałam rzęsy i zeszłam na dół:
-Cześć śpiochu- przywitała przytulając mnie Julia.
-Hej co tam?-zapytałam widząc smutną minę Juli.
-Wszystko w porządku...-powiedziała.
- Przecież widzę... co się stało?
-Pokłóciłam się z Kacprem... Chyba z nami koniec...
- Od początku mówiłam ci że to nie jest odpowiedni facet dla ciebie...
-I miałaś racje...
-Znajdziesz jeszcze swój ideał... ja ci w tym pomogę- powiedziałam hihotając pod nosem.
-Już się boję...- powiedziała śmiejąc sie razem ze mną.
  Zjadłyśmy naleśniki po czym ubrałam swoje białe vansy i wyszłyśmy na autobus. Po krótkiej chwili przyjechał. Ok 20 minut póżniej byłyśmy w miejscu, którego nienawidzę...- w szkole.
   Gdy skończyły się lekcje pojechałyśmy z Julią do centrum handlowego na zakupy.
Kupiłyśmy kilka fajnych ciuszków i poszłyśmy na kawe. Potem do Julii zadzwoniła mama i musiała już iść:
-Muszę iść, mama dzwoniła...
-A czemu?
-Muszę iść z nią do babci...
- Ok to papa do jutra.
-Ty nie idziesz?
-Połażę jeszcze trochę po sklepach i też pojadę dop domu.
-Ok to pa pa- pożegnałam się z Julią i poszłam w stronę sklepu z ciuchami.
  Gdy weszłam do sklepu przymierzyłam kilka bluzek i gdy już zmierzałam  w stronę kasy nagle do kogoś dobiłam... To był trochę ode mnie wyższy blondyn. Miał przepiękne niebieskie oczy i rażący uśmiech na twarzy... 
-Oj przepraszam cię najmocniej!
-Nic się nie stało- powiedziałam cicho hihotając pod nocem.
-Niezdara ze mnie...
-Spoko co tak przeżywasz? Przecierz nic sie nie stało
-A jak się nazywasz?
-Jessie, a ty ?
-Jestem Niall
   Gdy zmierzaliśmy do wyjścia nagle do sklepu wparowało czterech zbudowanych męszczyzn w kominiarkach! Strasznie się przestraszyłam zaczeli krzyczeć:
-To jest napad nikt się nie rusza! na podłogę!
   My z Niall'em schowaliśmy się w przebieralni tak, że nikt nas nie zauważył. Płakałam ze strachu wtedy mocno przytulił mnie Niall:
-Nie płacz, wyjdziemy tyłem sklepu..
-Dobrze... Niall boję się...
-Spokojnie...
   Wziął mnie na ręcę jak pannę młodą i nie wiem jak on to zrobił kryjąc się wyszedł ze mną ze sklepu. Szybko pobiegłam do jego samochodu. Byłam roztrzęsiona i cały czas łzy płynęły po moim policzku:
-Nie płacz już jesteś bezpieczna
-Dziękuje...
-Nie ma za co, choć tu do mnie...
    Mocno wtuliłam się w jego tors czując zniewalający zapach blondynka i od razu się uspokoiłam...
-Może pojedziemy do mnie? Napijemy się cherbaty?
-Okej
    Pojechaliśmy do domu blondynka i tam poznałam czwórkę super chłopaków: Harr'ego, Liama, Zayna i Louisa. Okazało się, że Niall z resztą chłopaków to zespół One Direction. Po wypiciu cherbaty blondynek odwiózł mnie do domu swoim czarnym BMW.
- To może spotkamy się jutro? 
-Jasnę wpadnij do mnie tak ok. 14.00 to pogadamy czy coś 
-Ok to do jutra Jessie, miło było cię poznać
-Ciebie tęż, jeszcze raz dzięki...
-Nie rozmawiajmy już na ten temat, pa pa
-Pa Pa
  Wyszłam z auta i poszłam w stronę domu. Była już 20.00... Poszłam się umyć obejrzałam film i położyłam się rozmyślając o niebieskookim blondynie, który tak na prawdę w padł mi w oko...
Ciekawe czy ma dziewczynę....


Witajcie to 1 rozdział mojego nowego bloga mam nadzieje że sie podobał :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz