-Niall zobacz... Ha ha ha ha ha ha!
- Jakie pozycje... Ha ha ha ha !
-Chyba się pogodzili...
-Jesteś wielka...
-Oj tam, oj tam...
Poszliśmy z Blondynkiem na dół. Była już 22.00 nagle do domu wparowała moja mama i zastała mnie i Nialla całujących się... Jezu, musiała przyjechać akurat teraz? Kiedy Julia z Harrym śpią w jej pokoju a ja z Niallem mieliśmy oglądać film... A tak w ogóle... Moment, pżecierz ona miała wrócić w sobote, a jest wtorek...
-O mamo... a... co ty, ty turobisz?!- powiedziałam zdziwiona na maksa.
-Ja wróciłam wcześniej... Tak wyszło. Skrócili nam delegacje... Widzę, że dużo się tu zmieniło podczas mojej nieobecności...
-No wiesz nie było cię prawie miesiąc nie odzywałaś się w ogóle... To jest Niall-wskazałam na Blondynka- Mój nowy chłopak, jesteśmy razem, odkąd wyjechałaś...
-Aha... Witaj Niall! Jestem Katrin, mama Jessie.
-D.. Dzień Dobry...- powiedział zaskoczony trochę Niall.
-Mamo bo wiesz w twoim pokoju śpią Julia z Harrym...
-Julia z kim? Kto to jest Harry ?
-Mamo Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn to zespół One Direction... Poznałam ich przez przypadek i od wtedy są to moi przyjaciele, a Niall jest Moim chłopakiem...
-A harry jest z Julią? tak?
-No tak... I ostatnio się pokłócili, a teraz si pogodzili i zasnęli razem...
-Aha... A Julia ? Ona z nami mieszka? Czy jak?
-No może prawda? Bo rodzice Julii wyjechali na rok do ciotki do Hiszpani i Julia mieszka sama i no wiesz to może mieszkać z nami?
-No pewnie, że tak! Ciesze się, że wrwszcie znalazłaś sobie kogoś...
-Tsaa...
-Mamo to my się pójdziemy przejść za pół godziny wrócimy, ok ?
-Ok, a ja się teraz rozpakuje...
Szybko wzięłam za rękę Blondynka i zaciągłam go w stronę drzwi... No nie powiem nie jest mi na rękę to że mama przyjechała właśnie dzisiaj... Ale trudno... Dobrze, że mama nie była zła, o Julię... Musiałam wytłumaczyć to jakoś Niallowui:
-Jessie, spokojnie... Twoja mama jest bardzo spoko... Polubiłem ją.
-To dobrze, ciesze się...
-Późno już wracajmy do domu...
-Nie chce wracać do domu zaszalejmy!
-No ok... Jak chcesz może chodźmy do...
-Co galerii nadworzec centralny!
-Jessie dobrze się czujesz to daleko....
-W sumie to czemu nie...-powiedział Niall.
-O patrz jedzie autobus na eorzec! Chodź szybko!
-Co tak wolno biegniesz?! Nie zdąrzymy!
-Nie dam już rady...
-No cóż...- nagle Niall wziął mnie na ręce i zaczął ze mną biec co sił w nogach...
-Niall! jestem ciężka!
-Nie przesadzaj...
-Jezu!!! Niall! Jakiś wilczur nas goni...
-O kurdę...
-Aaaaa! Niall to jest coraz bliżej...- naszczęście w porę przyjechał autobus i wśedliśmy z Niallem odrazu
-Uff...nareszcie...
-Ha ha ha ha ha ha !!! Ale przygoda...
-No...
-Dzięki, za przejażdżkę...
-He He spoko!
Minęło jakieś 25 minut i byliśmy w galerii była 1.00 w nocy! Trudno ważne że dobrze się bawimy...
Poszliśmy na dworzec nagle oboje zgłodnieliśmy... Poszliśmy do budki: KEBAB 24h i kupiliśmy dwa ogromne kebaby z dużą ilością mięsa... Nażarliśmy się jak małe dzieci... Potem przeszliśmy się wzdłuż peronu numer 2... Żeby nam się trochę te kebaby ułożyły... Niallowi zachciało się sikać... Poszliśmy w stronę ubikacji. Niall poszedł a ja czekałam przed kiblem... Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Serce mi zamarło odwróciłam się a to był...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz