piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 2

 Obudziłam się chyba ok 12.00... Wreszcie się wyspałam  od 3 tygodni. O Matko! za 2 godziny przyjdzie Niall! Całkiem zapomniałam.... Szybko zerwałam się z łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam włosy, pomalowałam rzęsy i ubrałam się. Zeszłam na dół, mamy nie było pojechała na delegację... Wsumię to dobrze trochę od niej odpocznę... Zjadłam "śniadanie" i już dochodziła 13.30. Nie wiem dlaczego byłam tak podjarana... Może ja rzeczywiście coś do niego czułam...
   Nagle usłyszałam pukanie. To chyba Niall...
-O hej- przywitałam Nialla.
-Cześć, ładnie wyglądasz-przywitał przytulając mnie, zarumieniłam się gdy to powiedział.
-Siadaj zrobię Ci kawy, z mlekiem czy bez?
-Z mlekiem poproszę- odpowiedział z tym jego uwodzącym uśmieszkiem...
-Ok- siadłam koło niego i patrzyliśmy się na siebie...
    Wypiliśmy kawę i poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po parku aż w końcu zaczęło padać... Schowaliśmy się w piekarni, przy okazji wcinając świeże pączki, które przed chwilą wyszły z pieca:
-Jestem cała mokra...- powiedziałam śmiejąc się z niego.
-Ja też... ale z czego ty się tak śmiejesz?
-Masz cały nos z marmolady, hahahaha- wybuchłam śmiechem, był taki słodki...
-Ha ha ha, masz chusteczkę?- zapytał mnie śmiejąc się razem ze mną
-Mam- wygrzebałam z torebki chusteczkę i wytarłam jego brudny nos...
-Dzięki za przysługę...
    Wyszliśmy z piekarni i przestało padać. Poszliśmy w stronę małego jeziorka. Gdy byliśmy na miejscu siedliśmy na molo milcząc. Nagle znów zaczęło padać i do tego była burza... Super, a dopiero co wyschłam... Nag;e zagrzmiało:
-Aaaa! Jezu jak się przestraszyłam...
-Boisz się burzy?
-No trochę...
- Ojejku, biedactwo...- Śmiał się ze mnie
-Ha Ha Ha, a ty niczego się nie boisz?
-No może jest kilka rzeczy...
      Znowu zagrzmiało i to tak porządnie....
-Aaa! Ja chcę do domu!
-No dobrze...
    Nagle Niall wzioł mnie przez ramię i zaczął ze mną biec. Do tego założył mi na głowę jeo kurtkę i sam był w krótkim rękawku...
- Niall.. jestem za ciężka! puść mnie!
-Nie jesteś wcale ciężka... Czego nie robi się dla przyjaciółek?
-hmmm...- westchnęłam.
    Niall zaniósł mnie do samego domu wszedł, wypił cherbate trochę wyschnął i zaczelismy oglądać film:
-Fajnie dziś było...
-Bo byłem z tobą...
-A ja z tobą...
-Polubiłem cię wiesz...
-Ja też cie polubiłam, a nawet bardzo.
       Uśmiechnął się i kontynuowalismy oglądanie filmu. On był taki słodki. Znam go dopiero 3 dzien czy to nie dzieje sie za szybko? może nie.... Siedzieliśmy z Niallem na łóżku oparci o siebie. Kiedy film się skonczył zauważyłam, że Niall zasnął na moim ramieniu... Była jakoś 1.00... Szkoda było mi go budzić, przykryłam go kocem i położyłam się na kanapie...
-Dzień dobry...
-Dzień dobry a co ja tu robie? w twoim łóżku? - zapytał zaspany i zdziwiony Niall.
-Spokojnie wczoraj zasnąłeś jak oglądaliśmy film... Ja spałam na kanapie- Jezu co on sobie pomyślał...
-Aha.... Już myśłałem... a nie ważne...
-hahahaha no co ty ?
-Moja wyobrażnia no wiesz...
Spoko, chodz na dół zjemy coś ok ?
- Ok- powiedział wstając z łóżka i uśmiechając się do mnie.
   Zeszliśmy na dół i zjedliśmy śniadanie. Potem blondynek poszedł do łazienki, a ja zostałam sama przy herbacie... Rozmyślając... Ja się zakochałam!!! To niemożliwe... ja? ja się zakochałam? Może to tylko głupie zauroczenie? co ja mam zrobić? nie nie nie! stop Jessie... Ogar...
     Niall wrócił z łazienki:
- Ja się będę zbierać.. już dochodzi 12.00
-Ok jak tam chcesz...
-Umówiłem się z chłopakami, musisz ich bliżej poznać- powiedział uśmiechając się pod nosem.
-Już zrobili na mnie dobre wrażenie...
-Mam nadzieje, że nie długo się spotkamy?
-Tak.. Jasne
- To ja się zbieram pa pa
-pa pa
-Dzięki za wczoraj no i dzisiaj.... fajnie było...
- To pa pa - pożegnaliśmy się, Niall przytuliła mnie i wyszedł...
                                                    

                                                   ****
Tydzień póżniej...


Zadzwonił mi telefon... To był Niall:
-Halo?
-Hej Jessie. Masz dziś czas?
-No tak... tylko umówiłam się po południu z Julią moją przyjaciółką...
-To może wpadniecie do nas razem, co ?
- No ok...
-To o 17.00 bądzcie
-Ok to do zobaczenia
-Pa pa
    Zadzwoniłam do Julii i przyszła do mnie, wypiłyśmy kawę i powiedziałam jej że idziemy za godzinę do chłopaków...
-Wiesz jak wtedy mówiłam ci o tym bnapadzie i wgl..
-No to co ?
- To poznałam wtedy Nialla on mnie uratował...
-Uuu... Fajny ?
-No i chyba wiesz zakochałam się...
-No no no...
-I on jest w tym zespole 1D i za godzinę do nich idziemy na herbatę
-Co? czemu mi nie powiedziałaś?
-Onio są spoko myślę że ich polubisz...
-No ok, ja myślę...
     Wyszykowałyśmy się i poszłyśmy do chłopaków:
-Cześć chłopcy!
-Hej Jessie!
- To jest moja przyjaciółka Julia...
-Hej Julia jestem...
    Zayn leżał na sofie oglądając jakiś film, łouis z łiamem grali w jakąś gre na konsoli, a Harry tak zagadał się z Julią... Chyba się sobie podobają...
-Hej Niall...
-O hej !
-Idziemy się przejść?
-No jasne chodz.
- Wiesz co musze ci cos powiedziec...- powiedział Niall
-Co? gadaj śmiało..
-Jessie.. kocham cię! Nie wiem jak to się stało ale zakochałem się w tobie!
-To dobrze się składa bo ja.. Niall.. ja też cię kocham...
     Po tym Niall pocałował mnie... Poczułam że to był ten jedyny... Po tym poszliśmy z Niallem do domu:
-Zostajesz dzisiaj u mnie na noc?
-No...Ok..
-Idę do kuchni napić się czegoś, ok?
-Jasne poradzisz sobie sama?
-Tak...
    Poszłam do kuchni i tam zastałam Julię... Całowała się z Hazzą... chyba się sobie podobali....
Poszłam do Nialla i zasnęłam wtulona w niego...





















   Hej kochani! to już drugi rozdział :) za niedługo będzie następny jak przeczytaliscie to napiszcie w komentarzu Miś :) pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz