środa, 13 listopada 2013

Rozdział 7

   Zamarło mi serce... To był...

-Jessie to ty?
    To była twarz, której nie widziałam 10 lat, ale wciąż ją pamiętam... Mój ojciec...
-Co ty tu robisz? Co ode mnie chcesz?!
-Spokojnie Jessie, co ty tutaj robisz o 3.00 w nocy na dworcu?
-Nie powinno cię to obchodzić!
-Jessie porozmawiaj ze mną...- powiedział łapiąc mnie za ramię.
-Zostaw mnie! Wiesz co?! Śmieszny jesteś! Po 10 latach, ty chcesz ze mną rozmawiać?!
-No ale... Jessie nie denerwuj się...
-Co fajnie ci się żyje?! Przez 10 lat miałeś mnie gdzieś... A teraz spotykasz mnie przypadkowo na dworcu i chcesz porozmawiać?!
-Nie miałem cię gdzieś cały czas o tobie myślałem... Ale jakoś tak urwały się kontakty między nami... i ... sama widzisz tak wyszło...
-Tak wyszło?!- nie umiałam się opanować po policzku poleciały mi łzy z nerwów.
   Nagle z ubikacji wyszedł Niall...na szczęście, bo jeszcze minuta i mój tata nie miał by już takiej gładkiej twarzy... Znienawidziłam go po tym jak zostawił mnie i mamę i bez słowa wyjechał... Nie odzywał się do mnie przez 10 lat wiedziałam tylko, że mieszka w Polsce ma kobietę... i...
-Jessie! Dlaczego płaczesz?! Co się stało?! Kto to jest?!
-Niall to jest mój ojciec! Który myśli, że wszystko jest w porządku i, że po 10 latach będe z nim spokojnie rozmawiać!
-Jessie spokojnie...
-Niech pan ją zostawi i nie zmusza do rozmowy jeśli tego nie chce!
-A ty smarkaczu nie wtrącaj się! Kim ty w ogóle jesteś?!- wykrzyczał mój ojciec.
-Zostaw go! To mój chłopak! I ma prawo się wtrącać!
    Nagle mój ojciec już wymierzał cios w twarz Nialla... Nie mogłam na to pozwolić! Stanęłam przed Niallem i prawie dostałam od mojego taty... Ale gdy zauważył że to ja zatrzymał ręke. Podjechał jakiś pociąg nie patrząc na numer wzięłam Nialla za rękę i wsiadłam do pociągu. Tylko wykrzyczałam:
-Nienawidzę cię!
     Po jakiś pięciu minutach ciszy, kiedy już ochłonęłam i zajażyłąm, że nie wiem do jakiego pociągu wsiedliśmy i że jesteśmy bez biletu... Mniejsza z tym... Jak on w ogóle śmiał się do mnie odezwać... Ja bym na jego miejscu zrobiła tak żebym go na tym dworcu nie zauważyła a nie... Nienawidzę tego człowieka!
-Jessie już w porządku?
-Tak w porządku.
 -Jessie wiesz, że jedziemy do  Westminster?
-Co?! Jezu! Wiem że wsiedliśmy nie powinniśmy tu wsiadać, ale musiałam od niego uciec...
-Spokojnie, to fajne miasto, zatrzymamy się w hotelu troche pozwiedzamy a jutro wieczorem wrócimy...
-Ok, tylko napisze mamie sms-a pewnie sięmartwi...
-No pewnie tak...
-Dobrze, że jesteś... Kocham Cię...
 Po czym wtuliłam się mocno w Nialla i urwał mi się film...  Dobrze, że go mam gdyby nie on to już dawno w kilku sprawach bym leżała... Kocham go i nigdy nie przestnę kochać... Czy to nie dzieje isę troche za szybko? Tyle rzeczy na raz ?
- Jessie jesteśmy na miejscu obudź się...
-O już... Chyba mi się przysnęło... Która godzina?
-Yyyy.... Dochodzi 6.00
-Aha...
      Po jakiś 20 minutach byliśmy w hotelu. Dostaliśmy pokój, oczywiście z jednym łóżkiem, no bo jak inaczej...  Weszliśmy do pokoju. Od razu z Niallem położyliśmy się. Strasznie chciało nam się spać po tej pełnej przygód nocy... Ok 15.00 obudziliśmy się... Czułam się nie żle jak na taki krótki wypoczynek...
Ok 16.00 poszliśmy na miasto trochę połazić... Było fajnie... po naszym spacerze poszliśmy do kawiarni.
Gdy szłam zamówić kawe nagle dobiła do mnie jakaś dziewczyna i wylała na mnie kawę...
-O Jezu! Przepraszam...
-Nic się nie stało...
-Jak się nazywasz?
-Dagmara, a ty?
-Jestem Jessie...
-Chodż poznasz mojego chłopaka..
-Ok.
-Niall to jest Dagmara, przedchwilą ją poznałam.
-Hej Daga.
-Hej Niall.
   Po długiej rozmowie z Dagmarą okazało się że wraca tym samym pociągiem co my  i też do Londynu. Dagmara... Hmm... Tak nazywała się ta laska co całowała się z Haroldem... Nie... To musi być zbieg okoliczności...
   Gdy wróciliśmy do Londynu zaprosiłam Dagę  na herbate, wydawała się miła...
-Może wpadniesz do nas na herbatę?
-No o.
-A o której?
-No jest 17.00 to może ok 18.30?
-No ok to będe
     Pożegnałam się z Dagą i podałam jej oczywiście adres... Weszłam do domu i Julia od razu zaczęła obrzucać mnie pytaiami gdzie byłam co robiłam itp...
-Gdzie ty byłaś martwiłam się o ciebie?!
-Byliśmy w  takim fajnym miasteczku trochę orzez przypadek...
-Jak to przez przypadek?
-Później ci powiem... Opowiadaj co tam z Harrym.
-Spoko pogodziliśmy się.
-Widziałam... Jak wczoraj śmiesznie spaliście.
-Ha ha ha.
I zaczęłyśmy się śmiać obydwie...
        Dochodziła już 18.00 Przypomniałam sobie, że zaraz ma wpaść Daga...
-O 18.30 będziemy mieć gościa...
-Co a kto to?
-Taka fajna laska... Poznaliśmy ją w kawiarni...
-A jak ma na imię?
-Czekaj jak jej tam było... A! już wiem D....  I nie zdążyłam dokończyć, przerwał mi dzwonek do drzwi...
To była Dagmara... Otworzyłam drzwi
-Hej Jessie.
-O hej Daga!
Nagle pojawiła się Julia... Gdy zobaczyła Dagmarę nagle zamarła...Julia stała nieruchomo gapiąc się w Dagę... Miała tak zabijający wzrok... Wyglądała jakby chciała ją zabić...
Ale czemu?



To już 7 rozdział :) mam nadzieje że się podobał :) kolejny za 2 dni :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz