-Ładnie tańczysz...
-Ty też kochanie-powiedziałam.
-Dobrze się czujesz? Bo nie wyglądasz za dobrze...
-Trochę mi się w głowie kreci, boli mnie głowa i...- nie zdążyłam dokończyć bo szybko poleciałam do kibla, chyba każdy wie po co... Niall poleciał za mną...
-Nic ci nie jest? Jessie?
-Nie tylko trochę zakręciło mnie w żołądku...
-Może chcesz wrócić do domu?
-Halo Jessie! Jesteś tam?!-usłyszałam tylko głośny huk i poczułam, że ktoś uniósł mnie do góry... Po tym urwał mi się film...
*****
Dwie godziny póżniej....
Oślepiło mnie mocne światło.... Widziałam tylko rozmazany obraz... Po chwili przetarłam oczy i zobaczyłam, że leże w nie wielkim pomieszczeniu, które miało blado żółte ściany, na nie wygodnym łóżku, skapłam się w końcu, że to jest szpital... Koło mnie na krześle, drzemał Niall...
Nic nie pamiętałam... Co ja tu robię? Która jest godzina ? Jak to się w ogóle stało, że ja tu jestem? Po chwili poczułam silny ból głowy, czułam się jak by mnie traktor przejechał... Zobaczyłam, że mój chłopak otworzył oczy, wykorzystałam to i szybko zapytałam go:
-Niall... Co się stało? Co ja tu robię?- zapytałam go jeszcze nie żywa.
-Kochanie jest 4.00.... Dwie godziny temu jeszcze byliśmy na dyskotece, pamiętasz coś?
-Nie za bardzo..-powiedziałam zakłopotana... Serio kompletnie Nic nie pamiętałam...
-Wypiłaś kilka drinków, potem gdy tańczyliśmy poleciałaś do kibla. Było ci nie dobrze i tam zemdlałaś...- powiedział chichotając pod nosem...
-Już pamiętam... Dziękuje, że sie mną zająłeś... i przepraszam za kłopot...
-Przestań... Jesteś moją księżniczką, to był mój obowiązek przywieść cię tutaj...
-Kocham cię! Bardzo!- I wtuliłam się mocno w chłopaka...
-Też cię kocham misiu... Teraz połóż się spać i odpocznij ja tu z tobą posiedzę.
- Nie, nie, nie... I tak już dużo dla mnie zrobiłeś ja sobie poradzę... jedż do domu i odpocznij...
-No jak tam chcesz... Przynieść ci jakąś tabletke ? pewnie boli cię głowa...
-No jakbyś mógł, boli i to bardzo...
-Za chwilkę bede z tabletką- poszedł i po chwili przyszedł z tabletką na ból głowy...
-Dzięki już mi lepiej...
-Idż już do domu a ja spróbuję zasnąć...
-No dobrze... To śpij dobrze misiaczku... rano do ciebie przyjdę- powiedział uśmiechając się zmęczony Niall.
-Najpierw porządnie się wyśpij... Kocham cię papa
-Ok, ty sie martw o siebie, też cię kocham pa pa- pożegnał mnie i ucałował delikatnie w czoło.
*****
Rano...
Obudziłam się ok 10.00 rano.... Otworzyłam oczy i zobaczyłam siedzącego koło mnie Nialla... Koło niego stał mały stoliczek, a na nim: owoce, soki, słodycze, tabletki przeciwbólowe, kwiaty i duży puchaty miś...
-Dzień dobry księżniczko, jak się czujesz?
-Cześć kochanie, już dużo lepiej...
-Zrobiłem ci małe zakupy... A i to dla ciebie- dał mi ogromny bukiet kwiatów i puchatego misia ze stołu...
-Małe zakupy?! Niall dziękuje!, ale po co to wszystko?
-Pomyślałem, że będzie ci rażniej z małym przyjacielem...
-Jest śliczny! Dziękuje! Kocham cię !
-Nie ma za co... Też cię kocham
-A i jeszcze ci przywiozłem piżamkę, byłem w twoim domu nie jestes zła?
-Nie no co ty... Dzięki ta jest strasznie nie wygodna, a nie wiesz kiedy mnie z tąd wypuszczą?
-Rozmawiałem z lekarzem powiedział, że zrobią ci badania i do dwóch dni powinnaś dostać wypis...
-Uff... to dobrze... za tydzien wraca moja mama z delegacji to ją poznasz ok ?
-Jasne, fajnie, że ją poznam...
Bałam się tych badań. Dobrze wiedziałam, że ostatnio się zaniedbywałam... Niall będzie prawił mi kazanie: że mam o siebie bardziej dbać i w ogóle... Strasznie mi się nudziło... wzięłam jakąś książkę... Była w torbie, którą przywiózł mi mój skarb i zaczęłam ją czytać...
Po jakiejś godzinie czytania przyszła pielęgniarka, była bardzo miłą osóbką:
-Witaj skarbie! Jak się czujesz?
-Dziękuje, lepiej...
-Za chwilę przyniosę ci obiad, teraz musisz dużo jeść i odpoczywać...
-Dobrze, dziękuję...
Ok 17.00 otworzyły się drzwi i wparowali wszyscy chłopcy razem z Julią:
-Cześć Jessie pijaku! Jak się czujesz- powiedział Malik.
-Ha Ha Ha... Bardzo śmieszne... Już lepiej... Dzięki.
-Co tam u was słychać?
-A dobrze... Przynajmniej u mnie- powiedziała Julia.
-U nas też- powiedzieli chórem chłopcy.
Posiedzieli jakąś godzine i poszli... Tylko Niall został. Opowiadał mi jak mu minął dzień. Potem przyszedł lekarz i zawołał Nialla. Po chwili wrócił Niall z kwaśną miną:
-Jessie nie dbasz o siebie za bardzo ostatnio...
-Tak wiem... A co ci mówiół lekarz?
-Masz anemie...
-A co to jest?
-Nie dobór witamin i minerałów w organiżmie... co póżniej powoduje właśnie takie rzeczy...
-O Matko... Dobra zacznę o siebie bardziej dbać...
-A ja ci w tym pomogę kochanie...
-Lekarz też powiedział, że już dziś możesz wyjść, więc ubieraj się bo pojedziemy do ciebie a ja się tobą zajmę,ok?
-Ok już idę się ubierac...
Perspektywa Nialla
Ona jest taka urocza... Nie wiem jak to się stało, że minąły dopiero trzy tygodnie, a ja kocham ją jakby była moją żoną.... Dobrze, że właśnie ją spotkałem, myślę, że Jessie to ta którą będę kochać do końca życia...
Muszę się nią zająć... Nie dba o siebie... Ale ja zmuszę ją do tego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz